Wiadomości wstępne
- Autor
- Adam Mickiewicz
- Gatunek
- Dramat romantyczny
- Czas akcji
- Lata 1823–1824
- Miejsce akcji
- Wilno, okolice Lwowa, Warszawa, Rosja
Pigułka wiedzy
Dziady cz. III przedstawiają prześladowania polskiej młodzieży przez władze carskie i różne odpowiedzi na cierpienie narodu. Uwięziony poeta Konrad buntuje się przeciw Bogu i żąda władzy nad ludzkimi duszami, przekonany, że dzięki niej ocali ojczyznę. Pomaga mu ksiądz Piotr, którego pokora i modlitwa przeciwstawiają się pysze bohatera; w widzeniu zakonnika męka Polski zostaje porównana do męki Chrystusa i połączona z nadzieją odrodzenia. Obok solidarności więźniów dramat pokazuje obojętność części polskich elit oraz okrucieństwo Senatora i jego współpracowników. Zesłanie Konrada pozostawia jego los otwarty, a Ustęp rozwija obraz rosyjskiego imperium, rozróżniając carską tyranię i ludzi, którzy także padają jej ofiarą.
Geneza
Utwór powstał wiosną 1832 roku w Dreźnie, dlatego jest nazywany Dziadami drezdeńskimi; w tym samym roku ukazał się w Paryżu. Mickiewicz wykorzystał doświadczenie aresztowania podczas śledztwa przeciw filomatom i filaretom w latach 1823–1824 – stowarzyszeniom młodzieży związanej z Uniwersytetem Wileńskim – oraz późniejszego przymusowego pobytu w Rosji. Powrót do tych wydarzeń nastąpił po klęsce powstania listopadowego i służył namysłowi nad cierpieniem Polaków oraz możliwością odzyskania wolności. Poeta zadedykował dramat zmarłym współtowarzyszom: Janowi Sobolewskiemu, Cyprianowi Daszkiewiczowi i Feliksowi Kółakowskiemu.
Bohaterowie
Konrad
Poeta i więzień polityczny. W Prologu przyjmuje nowe imię, symbolicznie porzucając tożsamość Gustawa, nieszczęśliwego kochanka z części IV. Utożsamia się z cierpiącym narodem, lecz jego miłość do ludzi łączy się z pychą i pragnieniem narzucenia im własnej woli. W Wielkiej Improwizacji występuje przeciw Bogu. Uratowany dzięki modlitwie księdza Piotra, później okazuje mu wdzięczność. Zostaje wywieziony w głąb Rosji; jego dalsza przyszłość pozostaje nieznana.
Ksiądz Piotr
Bernardyn, czyli zakonnik należący do jednej z gałęzi franciszkanów. Pomaga więźniom, odprawia egzorcyzmy nad Konradem i jest gotów przyjąć karę za jego winy. Otrzymuje widzenie przyszłych losów Polski. Pokorny wobec Boga, pozostaje odważny wobec Senatora. Wspiera panią Rollison i zabiega o ratunek dla jej syna.
Senator Nowosilcow
Carski urzędnik kierujący prześladowaniami młodzieży. Chce wykazać istnienie rozległego spisku, aby poprawić swoją pozycję u cara. Pozwala na tortury, manipuluje ludźmi i wykorzystuje śledztwo dla prywatnych korzyści. Wobec słabszych jest bezwzględny, a wobec władcy – zależny i pełen lęku. Postać ma historyczny pierwowzór w Nikołaju Nowosilcowie.
Tomasz
Jeden z przywódców uwięzionej młodzieży, wzorowany na Tomaszu Zanie. Proponuje, aby więźniowie niemający rodzin wzięli zarzuty na siebie i ochronili pozostałych. Cieszy się autorytetem dzięki wytrwałości, doświadczeniu cierpienia i gotowości do poświęcenia.
Żegota
Nowy więzień, którego pierwowzorem jest Ignacy Domeyko. Początkowo sądzi, że niewinność zapewni mu uwolnienie. Dopiero towarzysze wyjaśniają mu mechanizm carskiego śledztwa. Opowiada bajkę o ziarnie, które diabeł zakopał, nieświadomie umożliwiając mu wzrost.
Jan Sobolewski
Więzień relacjonujący wywózkę młodzieży, której był świadkiem podczas powrotu z przesłuchania. Opowiada o Janczewskim i Wasilewskim oraz zobowiązuje się zachować pamięć o prześladowanych. Nosi nazwisko przyjaciela Mickiewicza wymienionego w dedykacji.
Janczewski
Młody skazaniec z opowieści Sobolewskiego. Mimo wycieńczenia i kajdan zachowuje godność. Podczas wywózki trzykrotnie woła: „Jeszcze Polska nie zginęła”, podtrzymując nadzieję zgromadzonych ludzi.
Wasilewski
Więzień tak skatowany podczas śledztwa, że żołnierz musi zanieść go do kibitki. Jego zesztywniałe ciało z rozłożonymi rękami przypomina Sobolewskiemu Chrystusa zdjętego z krzyża. Jest jednym z najważniejszych obrazów niewinnej ofiary w dramacie.
Kapral
Dawny żołnierz napoleoński, obecnie służący w carskim wojsku. Sprzyja więźniom i umożliwia im spotkanie w Wigilię. Po upadku Konrada uczestniczy w sprowadzeniu pomocy i czuwa nad nim.
Jankowski
Więzień śpiewający prowokacyjną piosenkę podważającą Bożą opiekę nad prześladowanymi. Jego słowa spotykają się ze sprzeciwem Konrada i Kaprala. Ukazuje zwątpienie wywołane doświadczeniem przemocy.
Feliks
Uczestnik spotkania więźniów. W ironicznej pieśni wyobraża sobie zemstę na carze nawet w warunkach zesłania. Żart i śpiew pomagają mu przeciwstawiać się bezsilności.
Ksiądz Lwowicz
Jeden z uwięzionych. Przysłuchuje się rozmowom i pieśniom towarzyszy. W krwawej pieśni zemsty Konrada dostrzega zagrożenie duchowe.
Ewa
Młoda dziewczyna mieszkająca w domu wiejskim pod Lwowem. Modli się za prześladowanych i uwięzionego poetę, którego utwory czyta. Jej widzenie wyraża bliskość Boga, ufność i współczucie. Stanowi przeciwieństwo samotnego, pełnego napięcia buntu Konrada.
Marcelina
Towarzyszka Ewy. Przypomina jej o późnej porze i zachęca do odpoczynku. Dzięki ich rozmowie poznajemy wiadomości o prześladowaniach, które dotarły do domu dziewczyny.
Cichowski
Bohater opowieści Adolfa w Salonie warszawskim. Potajemnie aresztowany, przez lata poddawany torturom i przesłuchaniom. Po uwolnieniu pozostaje wyniszczony, nieufny i przerażony; nie potrafi wrócić do dawnego życia rodzinnego i towarzyskiego.
Adolf
Patriota obecny w Salonie warszawskim. Opowiada o Cichowskim, którego znał przed aresztowaniem i odwiedził po uwolnieniu. Przeciwstawia wygodzie salonowych rozmów świadectwo krzywdy konkretnego człowieka.
Wysocki
Uczestnik patriotycznej grupy w Salonie warszawskim. Porównuje naród do lawy: obojętne elity są zimną skorupą, a pod nią trwa gorący ogień patriotyzmu. Postać nawiązuje do Piotra Wysockiego, późniejszego uczestnika wybuchu powstania listopadowego.
Jan Rollison
Młody więzień, uczeń, który przed aresztowaniem utrzymywał niewidomą matkę, udzielając lekcji. Tortury doprowadzają go do rozpaczy. Spada z okna więzienia po działaniach urzędników, którzy chcą pozbyć się niewygodnej ofiary. Ksiądz Piotr potwierdza, że chłopak przeżył upadek.
Pani Rollison
Niewidoma wdowa i matka Jana. Błaga Senatora o możliwość zobaczenia syna i o pomoc. Kiedy dowiaduje się o jego upadku z okna, wdziera się na bal i publicznie oskarża Nowosilcowa o zbrodnię. Realizuje motyw Matki Polki – matki cierpiącej z powodu prześladowania dziecka i walczącej o jego ocalenie. Jej ból można zestawić z cierpieniem Maryi podczas męki Chrystusa.
Kmitowa
Towarzyszy pani Rollison podczas wizyty u Senatora. Wspiera niewidomą kobietę i pomaga jej zabiegać o wiadomości o synu.
Doktor
Współpracownik Senatora, który podsuwa oskarżenia i rywalizuje z innymi o jego względy. Uczestniczy w planie dotyczącym Rollisona, a Pelikana namawia do uderzenia księdza Piotra. Ginie od pioruna po przepowiedni zakonnika. Jego pierwowzorem był August Bécu, ojczym Juliusza Słowackiego; dramat przedstawia go w oskarżycielski sposób.
Pelikan
Pomocnik Senatora zaangażowany w śledztwo. Proponuje otwarcie okien w celi Rollisona pod pozorem troski o jego zdrowie. Uderza księdza Piotra i drwi z religijnego wyjaśnienia śmierci Doktora.
Bajkow
Człowiek z otoczenia Senatora, uczestnik rozmów i balu. Jest brutalny, pogardliwy i natarczywy wobec kobiet. Znieważa księdza Piotra, który zapowiada mu bliską śmierć.
Bestużew
Rosjanin potępiający carską przemoc. Tłumaczy Polowi, że zabicie jednego urzędnika nie obali systemu, a może zaszkodzić prześladowanej młodzieży. Pokazuje możliwość solidarności Polaków i Rosjan przeciw tyranii.
Guślarz
Znawca obrzędu dziadów, czyli przywoływania zmarłych i udzielania im pomocy. W scenie IX rozmawia z Kobietą w żałobie, obserwuje zjawy i objaśnia ich cierpienia oraz rany wywożonego więźnia.
Streszczenie właściwe
Dedykacja i Przedmowa – pamięć o prześladowanych
Dedykacja przywołuje zmarłych przyjaciół Mickiewicza, z którymi łączyły go nauka, więzienie i wygnanie. Autor nazywa ich męczennikami sprawy narodowej.
W Przedmowie Mickiewicz opisuje prześladowania Polaków i śledztwo wymierzone w młodzież wileńską. Nowosilcow, działający pod władzą cara Aleksandra I, wykorzystuje podejrzenia o spisek do uwięzienia uczniów i studentów. O losie zatrzymanych decyduje samowola urzędników, a rodziny długo nie mogą uzyskać wiadomości o bliskich.
Porównanie prześladowców do biblijnego Heroda podkreśla niewinność młodych ofiar. Autor chce zachować świadectwo cierpienia, ale również oskarża obojętność Europy.
Prolog – przemiana Gustawa w Konrada
W celi klasztoru bazylianów w Wilnie, zamienionego na więzienie, śpi młody Więzień. Nad jego losem czuwają dobre i złe duchy. Anioł Stróż przypomina o opiece wyproszonej przez matkę bohatera, a także o jego pysze i duchowych niebezpieczeństwach.
Więzień budzi się i zastanawia nad snem oraz wolnością. Przewiduje, że zostanie wypuszczony, ale będzie musiał opuścić ojczyznę. Obawia się samotności na obczyźnie, gdzie jego język i poezja pozostaną niezrozumiane.
Na ścianie zapisuje po łacinie informację, że 1 listopada 1823 roku umarł Gustaw i narodził się Konrad. To przemiana symboliczna: nieszczęśliwy kochanek znany z części IV kieruje uczucia ku cierpiącej ojczyźnie. Nie znika jego gwałtowność ani poczucie osamotnienia, zmienia się natomiast cel, któremu chce podporządkować życie.
Scena I – spotkanie więźniów w Wigilię
W noc wigilijną więźniowie zbierają się w celi Konrada. Sprzyjający im Kapral pozwala na wspólne spotkanie. Rozmowy, żarty i pieśni zastępują święta spędzane z rodziną.
Nowo aresztowany Żegota jest pewien, że wkrótce odzyska wolność: nie uczestniczył w żadnym spisku, więc nie widzi podstaw do zatrzymania. Tomasz wyjaśnia mu, że Nowosilcow potrzebuje sukcesu, aby odzyskać znaczenie u cara. Śledztwo ma wykazać istnienie konspiracji niezależnie od faktów. Więźniowie są izolowani i nie wiedzą nawet, jak długo potrwa ich uwięzienie.
Tomasz proponuje, aby zarzuty przyjęło na siebie kilku więźniów niemających rodzin. Dzięki temu można byłoby uratować innych i ich bliskich. Towarzysze wspominają jego wcześniejsze cierpienia, w tym głodzenie i ciężkie warunki odosobnienia.
Jan Sobolewski relacjonuje wywózkę, którą widział podczas powrotu z przesłuchania. Ulicę wypełniały wozy więzienne, nazywane kibitkami, żołnierze i tłum. Wśród skazańców znajdowały się dzieci. Jeden z chłopców nie mógł unieść łańcucha, lecz policmajster uznał jego ciężar za zgodny z przepisami.
Sobolewski rozpoznał Janczewskiego, wychudłego i oszpeconego więzieniem. Chłopak zachował pogodę i godność, a z odjeżdżającego wozu trzykrotnie zawołał: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Wasilewski był natomiast tak skatowany, że żołnierz musiał go nieść. Jego zesztywniałe ciało i rozłożone ręce przywołały obraz Chrystusa zdjętego z krzyża. Widok ofiar połączył się w pamięci Sobolewskiego z mszą odprawianą w pobliskim kościele. Młody człowiek zobowiązuje się nie zapomnieć o wywożonych. Te obrazy ukazują martyrologię, czyli cierpienie i męczeństwo narodu.
Żegota opowiada bajkę Antoniego Goreckiego o ziarnie. Bóg zostawił je człowiekowi wypędzonemu z raju, ale diabeł postanowił je ukryć w ziemi. Zakopując nasiona, nieświadomie umożliwił im wzrost. Bajka daje więźniom nadzieję, że prześladowania mogą przynieść skutek przeciwny do zamiaru oprawców i umocnić wspólnotę.
Jankowski śpiewa piosenkę wyrażającą niewiarę w Bożą opiekę. Konrad sprzeciwia się obrażaniu imienia Maryi, a Kapral staje w obronie wiary. Feliks w ironicznej pieśni wyobraża sobie zemstę na carze: nawet pracując na zesłaniu, można by przygotować broń przeciw prześladowcy.
Konrad zaczyna gwałtowną pieśń zemsty. Wyobraża sobie, że jego pieśń powstaje z grobu jak upiór i domaga się krwi wrogów. Zapowiada odwet nawet „mimo Boga”. Ksiądz Lwowicz dostrzega w niej szatański ton.
W wypowiedzi nazywanej Małą Improwizacją Konrad porównuje się do orła. Chce wznieść się ponad ludzi i poznać przyszłe losy świata. Widok zasłania mu jednak ogromny kruk. Bohater nie potrafi pokonać tej przeszkody i słabnie. Gdy słychać dzwonek, więźniowie wracają do swoich cel, a Konrad pozostaje sam.
Scena II – Wielka Improwizacja
Samotny Konrad wygłasza improwizację, czyli wypowiedź poetycką tworzoną bez przygotowania, pod wpływem natchnienia. Rozpoczyna monolog od skargi na niezrozumienie. Uważa, że żaden człowiek nie potrafi objąć jego myśli i uczuć. Nawet słowa wydają mu się zbyt ubogie, aby w pełni wyrazić to, co przeżywa. Za odpowiednich odbiorców swojej twórczości uznaje Boga i naturę.
Bohater zachwyca się mocą własnej poezji. Wyobraża sobie, że kieruje gwiazdami i porządkiem świata. Skoro potrafi tworzyć rzeczy nieśmiertelne, zaczyna uważać się za równego Stwórcy. Tak ujawnia się romantyczny indywidualizm – przekonanie jednostki o własnej odrębności i wyjątkowości.
Konrad ogłasza, że kocha cały naród i cierpi za miliony ludzi. Chce uczynić rodaków szczęśliwymi, dlatego żąda od Boga „rządu dusz”, czyli władzy nad ludzkimi uczuciami i wolą. Nie wystarcza mu wpływ poety na odbiorców: pragnie takiej mocy, która pozwoliłaby mu bezpośrednio kształtować ludzi.
Jego zamiar zawiera sprzeczność. Występuje w obronie zniewolonych, lecz sam nie dopuszcza sprzeciwu wobec własnej woli. Jest przekonany, że najlepiej wie, czego potrzebują inni; tym, którzy się nie podporządkują, grozi cierpieniem i zgubą. Miłość do narodu łączy się z pychą oraz pragnieniem absolutnej władzy.
Bóg nie odpowiada. Konrad uznaje milczenie za brak współczucia i oskarża Stwórcę o to, że jest jedynie mądrością, a nie miłością. Jego wystąpienie wyraża prometeizm – bunt przeciw potędze boskiej w imię dobra ludzi, wzorowany na postawie mitycznego Prometeusza. Konrad nie otrzymuje jednak prawa do decydowania o losie innych.
Napięcie narasta, a wypowiedzi towarzyszą głosy dobrych i złych duchów. Konrad chce ogłosić, że Bóg nie jest ojcem świata, lecz tyranem. Ostatnie słowo – „Carem!” – dopowiada diabeł. Bohater pada zemdlony.
Scena III – egzorcyzmy i ratunek dla Konrada
Do celi wchodzą Kapral, jeden z więźniów i ksiądz Piotr. Zastają Konrada po omdleniu. Towarzysz tłumaczy jego stan atakiem choroby, lecz zakonnik dostrzega działanie złego ducha.
Konrad ma wizję innego więźnia, Rollisona, którego tortury doprowadziły do rozpaczy. Widzi jego próby odebrania sobie życia. Z ust Konrada pada podpowiedź, by chłopak wyskoczył przez okno. Ksiądz Piotr rozpoznaje w niej wpływ demona i rozpoczyna egzorcyzmy.
Diabeł szydzi z zakonnika, zmienia języki i próbuje sprowokować jego gniew. Następnie schlebia mu, podsuwa myśl o wysokich godnościach kościelnych i obiecuje ujawnienie tajemnic. Ksiądz nie daje się skusić: modli się i podkreśla, że działa mocą Boga, a nie własną.
Zmusza złego ducha do wyjawienia, że Rollison jest więziony w klasztorze dominikanów. Dowiaduje się też, że ratunkiem mają być pocieszenie i przyjęcie komunii. Postanawia dotrzeć do chłopca. W końcu demon opuszcza Konrada.
Ksiądz Piotr modli się o przebaczenie dla ocalonego i pada krzyżem, gotów przyjąć karę za jego winy. Anioły wskazują na pychę Konrada, ale również na jego miłość do ludzi i szacunek dla Maryi.
Scena IV – Widzenie Ewy
W domu wiejskim pod Lwowem Ewa ozdabia kwiatami obraz Matki Boskiej i modli się przed snem. Marcelina zachęca ją do odpoczynku, ale dziewczyna chce jeszcze pomodlić się za prześladowanych. O ich losie opowiedział domownikom przybysz z Litwy.
Ewa pamięta szczególnie o uwięzionym poecie, którego pieśni czyta. Nie zna go osobiście, lecz przejmuje się jego cierpieniem. Po modlitwie zasypia, otoczona opieką aniołów.
W widzeniu Matka Boska podaje Dzieciątku Jezus wianek ofiarowany przez Ewę. Jezus rzuca kwiaty ku dziewczynie, a te układają się w nowe wieńce. Jedna z róż ożywa, przemawia i prosi o miejsce przy jej sercu.
Spokojna modlitwa Ewy kontrastuje z pychą Konrada.
Scena V – Widzenie księdza Piotra
Ksiądz Piotr modli się w swojej celi. Uznaje własną małość wobec Boga i nie żąda dla siebie wyjątkowej pozycji. Otrzymuje jednak widzenie obejmujące cierpienie narodu oraz jego przyszłe odrodzenie.
Najpierw dostrzega młodych ludzi wywożonych na północ. Tyran zostaje porównany do Heroda, biblijnego władcy, który kazał zabijać dzieci w obawie przed utratą władzy. Jedno dziecko unika prześladowania i wyrasta na przyszłego obrońcę, „wskrzesiciela narodu”. Jego imieniem ma być „czterdzieści i cztery”. Ksiądz chciałby przyspieszyć ratunek, ale naród musi jeszcze przejść przez mękę.
Kolejne obrazy przedstawiają Polskę na podobieństwo cierpiącego Chrystusa. Naród zostaje związany, osądzony i wydany oprawcom. Gal, czyli Francja, umywa ręce jak Piłat: nie uznaje ofiary za winną, lecz nie zapobiega jej krzywdzie. Europejscy władcy domagają się kary.
Krzyż powstaje z trzech wyschłych ludów, co odsyła do trzech zaborców. Rakus oznacza Austrię, a Borus – Prusy; obaj uczestniczą w zadawaniu cierpienia. Rosyjski żołnierz przebija bok ofiary. Pod krzyżem stoi zapłakana Wolność, ukazana jako matka.
Naród kona, ale śmierć nie kończy widzenia. Rozlega się śpiew wielkanocny, pojawia się obraz wyniesienia ku niebu, a biała szata obejmuje świat. Męka ma prowadzić do odrodzenia Polski i przynieść wolność także innym narodom. To mesjanizm – przekonanie o szczególnej misji zbawczej jednostki lub wspólnoty. Sens wizji oddaje formuła interpretacyjna „Polska Chrystusem narodów”. Odwołania biblijne nadają cierpieniu Polaków religijny sens i budują nadzieję, że klęska nie jest ostateczna.
Powraca zapowiedź tajemniczego męża, namiestnika wolności. Dramat nie wyjaśnia jednoznacznie, kim jest postać określona liczbą czterdzieści i cztery. Widzenie jest przykładem profetyzmu – przedstawiania proroczej wizji przyszłości: zapowiada losy narodu za pomocą symboli. Ksiądz zasypia, a anioły opiekują się jego duszą.
Scena VI – Sen Senatora
Nowosilcow śpi po przyjęciu i wypiciu sporej ilości alkoholu. Nad jego łóżkiem gromadzą się diabły, które zamierzają go dręczyć. Belzebub przestrzega je jednak, aby nie straszyły go piekłem zbyt mocno: przerażenie mogłoby skłonić grzesznika do poprawy.
Senator śni najpierw o sukcesie. Dostaje pismo od cara, pieniądze, order i tytuł. Dworzanie zazdroszczą mu, kłaniają się i zabiegają o jego względy. Bohater rozkoszuje się tym, że inni muszą okazywać mu szacunek.
Sytuacja nagle się odwraca – car wchodzi, ale nie obdarza Senatora przychylnym spojrzeniem. Otoczenie natychmiast zmienia zachowanie: zamiast ukłonów pojawiają się pogarda i szyderstwa. Nowosilcow przeżywa to jak własny pogrzeb i spada z łóżka.
Diabły unoszą jego duszę i dręczą ją aż do nadejścia dnia. Scena wykorzystuje oniryzm – przedstawianie rzeczywistości zgodnie z logiką i obrazami snu. Gwałtowna przemiana sukcesu w upokorzenie odsłania pragnienia i lęki Nowosilcowa: jego poczucie wartości zależy od łaski cara i podziwu otoczenia.
Scena VII – Salon warszawski
Uczestnicy spotkania są podzieleni na dwie grupy. Towarzystwo stolikowe – dostojnicy, urzędnicy, literaci i damy – rozmawia głównie po francusku o balach i literaturze. Towarzystwo przy drzwiach – młodzież i dwaj starsi Polacy – mówi po polsku o represjach.
Przy stoliku wspomina się Nowosilcowa jako znakomitego organizatora zabaw. Dla tych osób jego wyjazd z Warszawy oznacza przede wszystkim pogorszenie życia towarzyskiego. Tymczasem Adolf opowiada, że na Litwie ludzie cierpią nie w bitwach, lecz w więzieniach i podczas tortur.
Młoda Dama zachęca go, aby przedstawił wszystkim historię Cichowskiego. Szambelan obawia się nawet słuchania o represjach i wychodzi. Adolf zaczyna opowieść.
Przed aresztowaniem Cichowski był pogodny i towarzyski. Pewnego dnia zaginął. Nad Wisłą znaleziono jego płaszcz, co miało przekonać bliskich, że się utopił. Ciała nie odnaleziono. Po dwóch latach pojawiła się wiadomość, że żyje i jest więziony, ale jego żona nadal nie mogła uzyskać pomocy ani wyjaśnień.
Mijały kolejne lata. Rozchodziły się pogłoski o torturach: Cichowskiego pozbawiano snu, podawano mu opium, karmiono słonym jedzeniem i odmawiano wody. Mimo tych działań śledczy nie zdołali wydobyć z niego zeznań, których oczekiwali.
W końcu odstawiono go do domu, żądając milczenia o uwięzieniu. Gdy Adolf zobaczył go po uwolnieniu, niemal nie rozpoznał dawnego znajomego. Cichowski był fizycznie wyniszczony, przedwcześnie postarzały i pełen lęku. Podejrzliwie obserwował otoczenie, a na pytania reagował zapewnieniem, że nic nie wie i nic nie powie. Terror trwał w jego zachowaniu także po wypuszczeniu z więzienia.
Młoda Dama pyta literatów, dlaczego nie opisują takich wydarzeń. Ci wymawiają się zbytnią świeżością tematu, jego okrucieństwem i rzekomym upodobaniem Polaków do pogodnych sielanek.
Przy wyjściu młodzi krytykują salonową elitę. Wysocki porównuje naród do lawy: zimna, twarda skorupa oznacza obojętność ludzi na powierzchni życia publicznego, a gorące wnętrze – trwający patriotyzm. Wzywa, by szukać siły wspólnoty głębiej niż w zachowaniu wpływowych salonów.
Scena VIII – Pan Senator
W apartamentach Nowosilcowa w Wilnie urzędnicy rozmawiają o śledztwie, a równocześnie trwają przygotowania do przyjęcia. Obok mieszczą się pomieszczenia komisji, do której prowadzeni są więźniowie. Senator oczekuje od otoczenia oskarżeń potwierdzających rozległość spisku.
Lokaj przypomina o należności dla kupca Kanissyna. Nowosilcow nie chce płacić, więc każe zainteresować się synem wierzyciela i jego możliwym udziałem w konspiracji. Nawet wiadomość, że chłopak przebywa w Moskwie, można wykorzystać do rozbudowania podejrzeń. Śledztwo staje się narzędziem załatwiania prywatnych spraw urzędnika.
Pelikan wspomina o Rollisonie, ciężko pobitym podczas przesłuchań. Senator dziwi się, że chłopak jeszcze żyje. Nie interesuje go ulżenie ofierze, lecz jej przydatność dla śledztwa i groźba ujawnienia okrucieństwa urzędników.
Do Nowosilcowa próbuje dostać się niewidoma pani Rollison. Towarzyszą jej Kmitowa i ksiądz Piotr. Początkowo Senator nie chce jej przyjąć, lecz pod wpływem towarzyskiego wstawiennictwa zmienia ton i udaje życzliwe zainteresowanie.
Kobieta wyjaśnia, że syn jest jej jedynym oparciem: jako uczeń utrzymywał ją, udzielając lekcji. Wie, że jest torturowany, ponieważ słyszała i rozpoznała jego krzyk. Błaga o możliwość zobaczenia go. Nowosilcow udaje zaskoczenie i niewiedzę. Zasłania się przepisami oraz wolą cesarza, ale pozwala, by do chłopca poszedł ksiądz.
Po wyjściu kobiet urzędnicy rozmawiają o pozbyciu się niewygodnego więźnia. Doktor wspomina jego rozpacz i próby samobójcze. Pelikan proponuje otwarcie okna pod pozorem dostępu do świeżego powietrza. Rozmówcy zamierzają stworzyć warunki do śmierci chłopaka i przedstawić ją jako samobójstwo.
Senator przesłuchuje księdza Piotra, żądając informacji, skąd wie o torturach. Grozi mu chłostą i śmiercią. Doktor podżega Pelikana do wymierzenia zakonnikowi policzka. Ksiądz modli się za prześladowców, a Doktorowi zapowiada, że jeszcze tego dnia stanie przed Bogiem. Znieważa go również Bajkow i słyszy, że jego dni są policzone.
Doktor podsuwa Senatorowi myśl, że za spiskiem mogą stać wpływowi ludzie, w tym Czartoryski i Lelewel. Nowosilcow chętnie podejmuje ten trop i obiecuje mu nagrody. Potajemnie każe jednak aresztować Doktora wraz z dokumentami, ponieważ chce sam przypisać sobie zasługi za odkrycie spisku.
Rozpoczyna się bal – goście tańczą, muzyka towarzyszy pochlebstwom i zabieganiu o względy gospodarza. Inni uczestnicy przyjęcia patrzą na Nowosilcowa z odrazą.
Justyn Pol chce zaatakować Senatora. Powstrzymuje go Rosjanin Bestużew: car znajdzie kolejnego wykonawcę rozkazów, a zamach da pretekst do nowych represji i zamykania szkół. Gdy pojawia się pytanie, czy zbrodniarze pozostaną bezkarni, ksiądz Piotr wskazuje na Bożą sprawiedliwość.
Na salę wdziera się pani Rollison. Jest przekonana, że jej syn nie żyje; oskarża urzędników o wyrzucenie go z okna, a Senatora nazywa katem. Ksiądz Piotr zapewnia ją, że syn jest ranny, lecz żyje. Kobieta nadal oskarża prześladowcę i w końcu mdleje.
Uderza piorun. Zebrani dowiadują się, że Doktor zginął, a srebrne ruble w jego pokoju stopiły się. Śmierć spełnia zapowiedź księdza Piotra. Zakonnik ponownie potwierdza, że Rollison żyje, i uzyskuje zgodę na pójście do niego. Senator usiłuje wyjaśnić uderzenie pioruna przyczynami naturalnymi, lecz sam także się boi. Kolejny grzmot skłania gości do ucieczki.
Pelikan drwi, że gdyby pioruny były karą za zbrodnie, powinny uderzyć najpierw w niego i Senatora. Ksiądz Piotr odpowiada dwiema przypowieściami. Pierwsza mówi o zbrodniarzu uratowanym spod walącego się muru, ponieważ ma ponieść późniejszą, bardziej hańbiącą karę. Druga przedstawia zwycięskiego wodza, który pozostawia przywódców wrogów przy życiu, by najpierw publicznie ich upokorzyć. Obie wyjaśniają, że odsunięcie kary nie oznacza bezkarności.
Wychodzący zakonnik spotyka Konrada prowadzonego na przesłuchanie. Więzień rozpoznaje w nim człowieka, który ocalił go jakby we śnie. Dziękuje i przekazuje pierścień: połowę pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży przeznacza dla ubogich, a połowę na msze za dusze czyśćcowe.
Ksiądz zapowiada mu daleką podróż i spotkanie nieznajomego, który powita go w imię Boże. Konrad powinien zaufać jego słowom. Rozmowę przerywa konieczność dalszego prowadzenia więźnia.
Scena IX – Noc Dziadów
Przy cmentarnej kaplicy Guślarz spotyka Kobietę w żałobie. Ona nie chce wejść na obrzęd: czeka na milczące widmo dawnego ukochanego, które kiedyś jej towarzyszyło. Rozmowa nawiązuje do zakończenia Dziadów cz. II. Guślarz wyjaśnia, że może ukazać się również cień człowieka żyjącego, a widoczne rany mogą wyrażać cierpienie jego duszy.
Ukrywają się w spróchniałym drzewie i obserwują zjawy. Pierwszy upiór cierpi od rozpalonego kruszcu. Pieniądze, których pożądał, stają się narzędziem kary; szczegóły pozwalają rozpoznać w nim Doktora. Drugiego trupa wabi zjawa dziewczyny, po czym rozszarpują go czarne psy. Ciało odrasta i męka zaczyna się ponownie. Tę postać wiąże się z Bajkowem i jego krzywdzeniem kobiet.
Kobieta wypowiada imię ukochanego, lecz nie potrafi go przywołać. Guślarz przypuszcza, że mężczyzna zmienił wiarę lub imię. Ta uwaga odsyła do zapisanych w Prologu narodzin Konrada.
O świcie pojawia się kolumna wozów jadących od Wilna na północ. Kobieta rozpoznaje ukochanego w jednym z wywożonych ludzi. Guślarz widzi liczne rany zadane jego duszy przez nieprzyjaciół narodu. Inna jest mała rana na czole: tę bohater zadał sobie sam. Można ją odczytać jako ślad pychy i buntu przeciw Bogu. Kobieta modli się o jego uzdrowienie.
Ustęp – Droga do Rosji
Ustęp to cykl poetyckich obrazów podróży w głąb rosyjskiego imperium. Rozwija temat zesłania i carskiej władzy, a zamiast dialogowych scen przynosi przede wszystkim opisy oraz refleksje narratora.
Kibitka jedzie przez ogromną, zasypaną śniegiem przestrzeń. Krajobraz budzi poczucie pustki i obcości. Biała ziemia przypomina kartę, na której dopiero zapisze się przyszłość zamieszkujących ją ludzi. Narrator zastanawia się, czy ukształtuje ich miłość i wolność, czy przemoc.
Drogi nie wynikają z potrzeb mieszkańców: ich przebieg wyznacza rozkaz cara. Oddziały idą tam, gdzie zostają skierowane, nie znając celu wyprawy. Urzędnicy i wojskowi wykorzystują przewagę nad słabszymi, a wszyscy ustępują pędzącym wozom więziennym.
Obserwujący zastanawiają się, jak ważnego i niebezpiecznego człowieka przewozi tak silna eskorta. Tymczasem w kibitkach siedzą młodzi chłopcy. Zakończenie ukazuje ogrom przemocy skierowanej przeciw bezbronnej młodzieży.
Ustęp – Przedmieścia stolicy
Podróżni zbliżają się do Petersburga. Mijają bogate rezydencje naśladujące różne zagraniczne style. Ich przepych kontrastuje z otaczającym krajobrazem i miejscowym klimatem.
Narrator wiąże bogactwo carskich dostojników z krzywdą podbitych narodów, rabunkiem i wyzyskiem. Wspaniałe budowle przypominają o ludziach, których praca, majątek lub życie zapłaciły za cudzy luksus. Pałace stoją zimą puste, ponieważ dwór przenosi się do miasta, a za nim podążają zależni od cara mieszkańcy.
Nad stolicą unoszą się dymy tworzące fantastyczne kształty. Obraz przypomina olbrzymi, nietrwały miraż. Po kontroli podróżni zostają wpuszczeni do centrum imperium.
Ustęp – Petersburg
Narrator opowiada o powstaniu miasta. Dawne stolice rozwijały się tam, gdzie ludzie znajdowali dogodne warunki życia, obrony lub handlu. Petersburg powstał natomiast na bagnistym, nieprzyjaznym terenie z rozkazu Piotra I. W poetyckim obrazie jego fundamenty są związane z cierpieniem i śmiercią ludzi zmuszonych do budowy.
Stolica naśladuje architekturę innych europejskich miast. Wielkie gmachy i regularne ulice przypominają porządek wojskowy. Całość ma demonstrować potęgę władcy, która okazuje się ważniejsza od potrzeb mieszkańców. Petersburg staje się symbolem despotyzmu – nieograniczonej władzy opartej na samowoli i przymusie.
Na ulicach odbywa się modna przechadzka w porze, gdy można zobaczyć cara. Ludzie znoszą mróz, odsłaniają odznaczenia i wypatrują osób, którym warto się ukłonić. Po odejściu dworu tłum znika. To obraz serwilizmu, czyli służalczości wobec silniejszych.
Samotny Pielgrzym patrzy na stolicę z gniewem i rozpaczą. Inny mężczyzna rozdaje jałmużnę i troszczy się o ubogich. Podchodzi do przybysza, przedstawia się jako chrześcijanin i Polak, oferuje pomoc w imię Boże. Pielgrzym odchodzi w zamyśleniu, ale potem żałuje, że nie zatrzymał nieznajomego. Powitanie przywołuje przepowiednię księdza Piotra, a dobroczyńcę można powiązać z Oleszkiewiczem.
Ustęp – Pomnik Piotra Wielkiego
Przy pomniku Piotra I stoją Pielgrzym i rosyjski poeta. Rozmawiają jak przyjaciele. Rosjanin objaśnia pomnik wystawiony przez Katarzynę II i porównuje go z rzymskim posągiem Marka Aureliusza.
Marek Aureliusz siedzi na spokojnym koniu i został przedstawiony jako opiekun poddanych. Piotr znajduje się na rozpędzonym rumaku przy krawędzi skały. W interpretacji rozmówcy gest cara wyraża gwałtowność, przemoc i ryzyko katastrofy.
Pomnik przypomina wodospad zatrzymany przez mróz. Gdy nadejdzie ciepło powiązane z wolnością, zastygły ruch może się uwolnić. Poeta pyta, co wtedy stanie się z carem. Monument władzy staje się zapowiedzią możliwego upadku tyranii, a wspólna rozmowa pokazuje więź Polaka i Rosjanina pragnących swobody.
Ustęp – Przegląd wojska
Na placu gromadzą się oddziały oczekujące na cara. Mundury, szyk i jednakowe ruchy zmieniają żołnierzy w posłuszną masę. Władca wydaje rozkazy, a kolejne szczeble dowodzenia przekazują je dalej.
Manewry odbywają się w mrozie i wyczerpują ludzi. Narrator ukazuje cara jak człowieka bawiącego się wojskiem. Zagraniczni obserwatorzy chwalą jego umiejętności i widowiskowy porządek, nie zwracając uwagi na koszt pokazu.
Po paradzie na placu zostają ranni i zabici: stratowani przez konie, zamarznięci lub ukarani za pomyłki. Rannemu żołnierzowi każe się milczeć, aby krzyk nie dotarł do uszu cara. Nawet cierpienie ma podporządkować się dobremu samopoczuciu władcy.
Inny ranny głośno przeklina cara. Według pogłosek jest Litwinem przymusowo wcielonym do wojska. Ludzie boją się słuchać jego słów, ponieważ wokół mogą znajdować się szpiedzy.
Następnego dnia zostaje znaleziony zamarznięty sługa oficera. Pilnował futra pana, siedząc na nim, ale nie odważył się nim okryć. Posłuszeństwo okazało się silniejsze od odruchu ratowania życia. Narrator współczuje człowiekowi, a zarazem pokazuje tragiczne skutki bezwzględnego podporządkowania.
Ustęp – Oleszkiewicz
W przeddzień powodzi petersburskiej z 1824 roku podróżni spotykają nad Newą człowieka z latarką. Przygląda się wodzie i wykonuje tajemnicze zapiski. Jeden z obecnych rozpoznaje polskiego malarza Oleszkiewicza.
Mężczyzna zapowiada nadchodzącą próbę i karę. Część słuchaczy nie rozumie jego wypowiedzi lub z niej żartuje. Jeden z podróżnych rozpoznaje głos i podąża za nim w stronę pałacu carskiego.
Oleszkiewicz mówi o władcy, który odrzuca głos sumienia i coraz bardziej pogrąża się w tyranii. Pochlebcy utwierdzają go w pysze. Żywioł ma ukarać stolicę, lecz prorok ze współczuciem myśli o ubogich mieszkańcach, którzy ucierpią wcześniej niż możni.
Woda i wiatr zapowiadają bliską katastrofę. Samo zalanie miasta nie zostaje przedstawione: utwór kończy się ostrzeżeniem. Oleszkiewicz zauważa słuchacza, gasi latarkę i znika w ciemności.
Do przyjaciół Moskali
Końcowy wiersz jest osobistą wypowiedzią skierowaną do rosyjskich przyjaciół poety. Określenie „Moskale” oznacza tu Rosjan. Mówiący pamięta o nich obok polskich więźniów i zesłańców.
Wspomina straconego Rylejewa oraz Bestużewa skazanego na przymusową pracę w kajdanach. Ich los wiąże się z represjami wobec dekabrystów – uczestników rosyjskiego wystąpienia przeciw samowładztwu w grudniu 1825 roku.
Poeta obawia się jednak, że inni znajomi mogli porzucić przekonania dla stanowisk i orderów. Służbę tyranowi uważa za gorszą klęskę moralną niż zesłanie. Własne przebywanie wśród poddanych cara wspomina jako okres przymusu, podczas którego musiał ukrywać gniew.
Teraz pragnie, aby jego pieśń zapowiadała wolność. Wyjaśnia, że ostre słowa kieruje przeciw okowom, a nie przeciw uwięzionym przyjaciołom. Zakończenie ostrzega jednak, że człowiek przywiązany do niewoli może zaatakować tego, kto próbuje go wyzwolić – jak pies broniący własnej obroży.
Motywy
Motywy do tej lektury są w przygotowaniu.