Wiadomości wstępne
- Autor
- Witold Gombrowicz
- Gatunek
- Powieść awangardowa (groteskowa)
- Czas akcji
- Dwudziestolecie międzywojenne; dokładne daty nie zostały określone.
- Miejsce akcji
- Warszawa: mieszkanie Józia, szkoła i dom Młodziaków; wiejska okolica i dwór Hurleckich w Bolimowie.
Pigułka wiedzy
Trzydziestoletni Józio zostaje przez profesora Pimkę potraktowany jak niedojrzały chłopiec i zaprowadzony do szkoły. Później mieszka u manifestujących nowoczesność Młodziaków, a następnie trafia do ziemiańskiego dworu Hurleckich. W każdym środowisku inni narzucają mu rolę, z której próbuje się wydostać. Szkoła wymaga posłuszeństwa, Młodziakowie podporządkowują się modzie na nowoczesność, a Hurleccy pilnują podziału na panów i służbę. Powieść przedstawia działanie formy – wzorów myślenia, mówienia i zachowania, które ludzie wytwarzają w relacjach ze sobą. Józio próbuje je rozbijać, ale kolejne ucieczki prowadzą go do nowych ról, a jego własny bunt też może stać się przymusem dla innych.
Geneza
Ferdydurke ukazała się w 1937 roku, w dwudziestoleciu międzywojennym. Do napisania powieści skłoniły Gombrowicza między innymi reakcje na jego wcześniejszy zbiór opowiadań, Pamiętnik z okresu dojrzewania: część krytyków przypisywała autorowi niedojrzałość. Taki sam tytuł nosi książka Józia, co stanowi autobiograficzne nawiązanie – przetworzenie doświadczeń pisarza w fikcyjnej opowieści. Osobisty spór rozrósł się w powieść o wpływie cudzych ocen na człowieka. Dziwaczny tytuł Ferdydurke nie podsuwa prostego klucza do fabuły i współtworzy grę autora z oczekiwaniami czytelnika.
Bohaterowie
Józio Kowalski
Trzydziestoletni pisarz, główny bohater i narrator pierwszoosobowy: opowiada o własnych przeżyciach, komentuje je i analizuje zachowania innych. Pimko wtłacza go w rolę ucznia. Józio dostrzega narzucane ludziom pozy, lecz sam także ulega cudzym oczekiwaniom i manipuluje innymi.
Profesor Pimko
Pedagog przekonany o własnym autorytecie. Traktuje Józia i uczniów jak dzieci, nawet gdy protestują. Umieszcza bohatera u Młodziaków, a później sam daje się wciągnąć w jego prowokację.
Miętus
Szkolny kolega Józia, przeciwnik wzorowej uczniowskiej niewinności. Bunt wyraża przez wulgarność i przemoc wobec Syfona. Marzy o szczerej więzi z parobkiem; we dworze próbuje zbratać się z Walkiem.
Syfon – Pylaszczkiewicz
Uczeń przywiązany do ideałów i niewinności, przeciwnik Miętusa. Odpowiada wzniosłymi minami na jego grymasy. Podczas lekcji polskiego swoim wystąpieniem wspiera nauczyciela.
Bladaczka
Nauczyciel języka polskiego. Zamiast rozmawiać o rzeczywistym odbiorze literatury, wymaga od uczniów zachwytu nad Słowackim. Sprzeciw Gałkiewicza odbiera jako zagrożenie dla porządku lekcji.
Gałkiewicz
Uczeń, który otwarcie mówi, że poezja Słowackiego go nie zachwyca. Jego reakcja ujawnia rozbieżność między szkolną formułką a osobistym doświadczeniem czytelnika.
Dyrektor Piórkowski
Dyrektor szkoły, do której trafia Józio. Jest zadowolony z pedagogów podtrzymujących szkolną rutynę i zależność uczniów od nauczycieli.
Kopyrda
Kolega Józia ze szkoły. Zachowuje dystans wobec sporów innych uczniów i uchodzi za nowoczesnego. Przychodzi nocą do pokoju Zuty zwabiony listem napisanym przez Józia.
Zuta Młodziakówna
Nastoletnia córka Młodziaków, uczennica nazywana pensjonarką. Wysportowana, pewna siebie i chłodna wobec Józia, uosabia atrakcyjność nowoczesnego stylu życia.
Młodziakowa
Matka Zuty. Demonstracyjnie popiera niezależność córki i swobodę obyczajową. Chce uchodzić za osobę całkowicie wolną od tradycyjnych ograniczeń.
Inżynier Młodziak
Ojciec Zuty. Podtrzymuje wizerunek postępowej rodziny, ale podczas nocnego skandalu traci opanowanie i reaguje oburzeniem.
Ciotka Hurlecka
Krewna Józia, która zabiera jego i Miętusa do dworu. Okazuje Józiowi rodzinną czułość, a zarazem traktuje go jak dziecko i przywraca mu miejsce w ziemiańskiej rodzinie.
Konstanty Hurlecki
Wuj Józia, ziemianin przekonany o wyższości panów nad służbą. Uznaje poufałość Miętusa z Walkiem za zagrożenie dla porządku dworu; podporządkowuje służącego przemocą.
Zygmunt Hurlecki
Syn Hurleckich, kuzyn Józia. Podziela przekonanie ojca o wyższości własnej warstwy społecznej i razem z nim występuje przeciw Walkowi.
Zosia
Córka Hurleckich i kuzynka Józia, mieszkająca w rodzinnym dworze. Ucieka z Józiem i przyjmuje opowieść o tym, że porwał ją z miłości. W tej relacji bohater zostaje wtłoczony w rolę romantycznego kochanka.
Walek
Młody służący we dworze Hurleckich, w którym Miętus widzi upragnionego parobka. Przywykł do podporządkowania panom. Próby bratania się z nim wywołują konflikt z gospodarzami.
Streszczenie właściwe
Józio zostaje ponownie uczniem
Józio budzi się po niepokojącym śnie. Ma trzydzieści lat, ale nie czuje się człowiekiem o ustalonej tożsamości. Krewni chcieliby, żeby zdobył określony zawód i ustabilizował życie; jako pisarz zmaga się z opinią niedojrzałego autora. Chciałby sam określić, kim jest, i potwierdzić własną niezależność przez pisanie.
Odwiedza go profesor Pimko. Czyta jego zapiski, ocenia je z wyższością i zaczyna odpytywać gospodarza jak ucznia. Józio stopniowo traci pewność siebie: zamiast występować jako dorosły pisarz, próbuje zgadywać odpowiedzi oczekiwane przez nauczyciela. Pimko narzuca mu rolę siedemnastoletniego chłopca i zabiera go do szkoły dyrektora Piórkowskiego. Absurdalny powrót trzydziestolatka do szkolnej ławki zostaje przedstawiony jak realne wydarzenie. Takie upodobnienie rzeczywistości do snu, w którym nie obowiązują zwykłe reguły prawdopodobieństwa, nazywa się oniryzmem.
Tak zaczyna się upupianie Józia. Upupianie oznacza traktowanie kogoś jak dziecka i odbieranie mu samodzielności, niezależnie od jego wieku i możliwości. „Pupa” jest w powieści znakiem narzuconej niedojrzałości i bezradności. Józio rozumie, że jest dorosły, ale w relacji z Pimką nie potrafi obronić tego obrazu siebie. Pimko przyprawia mu również „gębę” ucznia: narzuca uproszczony obraz, według którego Józio ma być postrzegany i traktowany.
Szkoła: obowiązkowy zachwyt i pozorna niewinność
Nauczyciele utrzymują uczniów w zależności od siebie i oczekują przyjmowania gotowych przekonań. Młodzież jest obserwowana zza płotu przez matki i ciotki, zachwycone pedagogiem, który traktuje dorastających chłopców jak małe dzieci. Pimko z uporem nazywa uczniów niewinnymi. Kiedy próbują zaprzeczyć temu obrazowi przez przekleństwa i nieprzyzwoite zachowanie, profesor uznaje, że jedynie powtarzają zasłyszane słowa, których nie rozumieją. Każda próba sprzeciwu wzmacnia więc narzucony im obraz.
Podczas lekcji polskiego Bladaczka przekonuje klasę, że twórczość Juliusza Słowackiego musi zachwycać, ponieważ jej autor był wielkim poetą. Nauczyciel powtarza uznaną ocenę, ale nie wyjaśnia, co konkretnie w utworach mogłoby zainteresować uczniów. Gałkiewicz przyznaje, że lektura nie wywołuje w nim zachwytu i że nie potrafi się do niego zmusić.
Bladaczka nie przyjmuje tej wypowiedzi jako początku rozmowy. Jest przerażony, próbuje uciszyć sprzeciw, a nawet odwołuje się do swojej sytuacji rodzinnej. Wzywa Syfona, który recytuje poezję w sposób zgodny ze szkolnymi oczekiwaniami. Lekcja wraca do ustalonego porządku, choć problem Gałkiewicza nie zostaje rozwiązany. Także nauczanie łaciny opiera się na rutynie i przekonaniu, że uczniowie powinni uznawać wartość przedmiotu niezależnie od swoich doświadczeń.
Szkolne sceny są przykładem groteski: rzeczywistość zostaje zdeformowana, a komizm łączy się z niepokojem i przemocą. Zestawienie dorastających uczniów ze zdrobnieniami matek oraz powagi pedagoga z absurdalnym odczytywaniem buntu ośmiesza wychowanie oparte na przymusie. Lekcja Bladaczki pokazuje z kolei, jak nakaz zachwytu zastępuje samodzielną lekturę.
Miętus i Syfon: spór o to, jakim należy być chłopcem
W klasie ścierają się dwie grupy. Syfon przewodzi „chłopiętom”: broni niewinności, wzniosłych ideałów i obrazu porządnego ucznia. Miętus reprezentuje „chłopaków”, którzy dorosłość chcą udowodnić dosadnym językiem i demonstracyjną nieprzyzwoitością. Obaj oczekują od kolegów opowiedzenia się po jednej ze stron. Miętus zdradza jednak tęsknotę za prostym życiem parobka, przez co Syfon wyśmiewa go jako skrytego sentymentalistę. Zdemaskowany buntownik jeszcze mocniej pragnie pokonać przeciwnika.
Dochodzi do pojedynku na miny, przy którym Józio ma pełnić funkcję arbitra. Syfon przybiera wyrazy twarzy mające świadczyć o szlachetności i czystości; Miętus odpowiada grymasami, które je ośmieszają i sprowadzają do tego, co cielesne i wulgarne. Nie potrafi jednak przełamać wzniosłej postawy przeciwnika. Pojedynek wygrywa Syfon. Powaga honorowego starcia zostaje tu groteskowo połączona z robieniem min, a spór o wartości przeradza się w walkę o podporządkowanie drugiej osoby.
W końcu Miętus łamie reguły pojedynku i wraz z kolegami obezwładnia Syfona. Wbrew jego woli mówi mu do uszu obsceniczne treści, aby zniszczyć jego niewinność. To wydarzenie narrator określa jako „gwałt przez uszy”: chodzi o wymuszone uświadamianie i brutalne narzucenie komuś treści, których nie chce słuchać. Narrator informuje później, że Syfon nie potrafił pogodzić się z wymuszonym uświadomieniem i odebrał sobie życie.
Miętus, który sam nie zgadza się na upupianie, brutalnie narzuca więc wolę innemu uczniowi. Po starciu Pimko zabiera Józia na stancję, czyli do prywatnego domu, w którym uczeń ma mieszkać podczas nauki.
Dom Młodziaków: fascynacja nowoczesnością
Józio trafia do domu inżyniera Młodziaka, jego żony i córki Zuty. Rodzina podkreśla swoją nowoczesność: ceni sport, młodość i swobodę obyczajową, a tradycyjne zasady uważa za przestarzałe. Rodzice ostentacyjnie deklarują, że nie zamierzają ograniczać córki. Posuwają się nawet do zapewnień, że zaakceptowaliby jej nieślubne dziecko.
Pimko liczy, że fascynacja Zutą jeszcze mocniej zwiąże Józia z młodością. Przedstawia go gospodarzom jako chłopca staroświeckiego i skłonnego do przybierania póz. Zuta jest wysportowana, swobodna i pewna swojej atrakcyjności; również profesor traci przy niej stanowczość i próbuje się jej przypodobać. Józio zachwyca się dziewczyną, ale jej obojętność spycha go do roli niezręcznego adoratora.
„Łydka” symbolizuje kult młodości, sprawności fizycznej, erotyzmu i swobody obyczajowej. Wiąże się przede wszystkim z Zutą i stylem życia jej rodziny. Józio zaczyna dostrzegać, że Młodziakowie również podporządkowują się określonemu wzorowi: pilnują, aby zawsze wypaść nowocześnie. Nie pozwalają sobie na zachowanie, które mogłoby zostać uznane za staromodne.
Fascynacja miesza się u Józia z chęcią skompromitowania dziewczyny i jej rodziców. Chce sprawić, aby stracili pewność siebie i przestali patrzeć na niego z wyższością. Zaczyna ich obserwować i prowokować, zamiast po prostu podporządkować się roli nieporadnego zalotnika.
Nocna prowokacja i ucieczka od Młodziaków
Józio próbuje zakłócić domowy porządek. Nazywa Młodziakową „mamusią”, wprowadzając czułe, tradycyjne określenie do domu ostentacyjnie nowoczesnej rodziny. Miesza też w kompocie resztki jedzenia i obserwuje zakłopotanie gospodarzy. Podgląda Zutę, licząc, że przyłapie ją na zachowaniu niepasującym do jej wizerunku, lecz odkrywa, że dziewczyna zachowuje swój styl także wtedy, gdy jest sama.
Przeglądając korespondencję Zuty, Józio znajduje listy Kopyrdy i Pimki. Profesor pod pozorem troski o edukację wzywa dziewczynę na naukę Norwida. Józio układa plan: podszywa się pod Zutę i zaprasza nocą do jej pokoju jednocześnie Kopyrdę oraz profesora. Obaj przychodzą, sądząc, że to dziewczyna pragnie spotkania.
Józio woła o złodzieju i sprowadza rodziców; Kopyrda i Pimko chowają się w szafach. Obecność młodego Kopyrdy mogą jeszcze włączyć w obraz swobodnego życia córki. Znalezienie w jej pokoju także starego pedagoga burzy jednak tę interpretację. Pimko próbuje się tłumaczyć, inżynier wpada w gniew, a sytuacja przeradza się w szarpaninę. Uczestnicy tracą elegancję, opanowanie i wszystkie starannie podtrzymywane pozy.
Powstaje groteskowe kłębowisko ludzi, określane w powieści jako „kupa”. Józio osiąga zamierzony skutek: rozbija na chwilę układ, w którym był z góry skazany na śmieszność. Opuszcza dom wraz z Miętusem. Kolega chce odnaleźć na wsi prawdziwego parobka, ponieważ wierzy, że z dala od szkoły i miasta można spotkać człowieka wolnego od sztuczności.
Dwór Hurleckich: powrót do roli panicza
Wędrówka nie prowadzi Józia i Miętusa do świata pozbawionego konwenansów. Spotykają ciotkę Hurlecką, która rozpoznaje Józia i zabiera ich do rodzinnego dworu w Bolimowie. Mieszkają tam także wuj Konstanty, jego syn Zygmunt oraz Zosia.
Ciotka okazuje Józiowi czułość, wspomina go jako dziecko i podporządkowuje rodzinnej opiece. We dworze bohater zostaje jednocześnie potraktowany jak niedorosły krewniak i panicz, czyli młody przedstawiciel warstwy ziemiańskiej. Nowe otoczenie przynosi mu wygodę, ale znów z góry określa jego miejsce i sposób zachowania.
Życie Hurleckich opiera się na wyraźnej granicy między państwem a służbą. Konstanty i Zygmunt uznają swoją wyższość za naturalną. Służący powinni wykonywać polecenia i okazywać szacunek; panowie mogą zachowywać wobec nich lekceważący ton, a nawet stosować przemoc. Służba zna ten układ i na co dzień go podtrzymuje.
Miętus dostrzega we dworze młodego służącego Walka. Uważa, że znalazł w nim upragnionego parobka – człowieka bardziej autentycznego niż szkolni koledzy. Chce przekroczyć podział społeczny i wejść z nim w bezpośrednią, równorzędną relację. Oburza się, kiedy Józio, ulegając obyczajowi panicza, policzkuje służącego.
Obraz Bolimowa można odczytać jako parodię literackiego dworu szlacheckiego, znanego między innymi z Pana Tadeusza. Parodia polega na naśladowaniu rozpoznawalnego wzorca z przejaskrawieniem, które go ośmiesza lub podważa. Rodzinna gościnność i przywiązanie do obyczaju zostają tu pokazane w związku z przemocą oraz pilnowaniem społecznej wyższości.
Bratanie się z Walkiem i rozpad porządku dworu
Walek początkowo nie rozumie zamiarów Miętusa. Jest przyzwyczajony do uległości wobec panów, więc poufałe zachowanie gościa wywołuje w nim zakłopotanie. Miętus nalega jednak, aby służący traktował go jak równego sobie. Posuwa się do żądania, żeby Walek uderzył go w twarz. Uderzenie ma przełamać zasadę, zgodnie z którą pan może bić sługę, a sługa musi pokornie przyjmować ciosy. Walek w końcu ulega naciskowi i uderza Miętusa.
Miętus chce znieść dystans społeczny, ale zarazem narzuca Walkowi własne wyobrażenie o prostocie i autentyczności. Nie przyjmuje spokojnie jego oporu. Próba braterstwa staje się kolejnym żądaniem, któremu służący ma się podporządkować.
Poufałość między nimi budzi niepokój Hurleckich. Konstanty próbuje objaśnić zachowanie Miętusa jako pociąg seksualny albo polityczny bunt przeciw porządkowi społecznemu. Nie umie przyjąć jego pragnienia braterstwa na innych zasadach. Wśród służby rozchodzą się komentarze podważające szacunek dla państwa. Konstanty i Zygmunt chcą przywrócić hierarchię; Walek zostaje oskarżony o kradzież i bity. Oskarżenie daje gospodarzom pretekst do ukarania go za przekroczenie swojej pozycji.
Józio próbuje wyrwać się z sytuacji, która staje się coraz bardziej niebezpieczna. Miętus nie chce zostawić Walka. Podczas końcowego starcia Walek uderza Konstantego, przekraczając zakaz podnoszenia ręki na pana. Napięcie kończy się zbiorową awanturą i rozpadem porządku dworu. Dotychczasowe gesty wyższości, posłuszeństwa i rodzinnej ogłady ustępują przemocy oraz chaosowi.
Ucieczka z Zosią: kolejna narzucona rola
Korzystając z zamieszania, Józio ucieka z dworu. Spotyka Zosię i zachęca ją do wspólnej ucieczki. Biegną przez pola, a potem zatrzymują się nad wodą. Józio przyjmuje wobec dziewczyny rolę zakochanego porywacza; Zosia wierzy, że zabrał ją z miłości. Bohater całuje ją, choć ucieczka nie wynikała z wielkiego uczucia. Łatwiej mu odegrać ukochanego, niż wyjaśnić, co naprawdę zaszło we dworze.
Józio był uczniem, nieporadnym adoratorem, paniczem, a teraz staje się romantycznym kochankiem. Ucieka od konkretnych ludzi i sytuacji, ale nie uwalnia się od formy. Finał parodiuje romans, w którym porwanie ukochanej potwierdza wielkie uczucie: Józio odgrywa tę rolę, żeby wydostać się z kłopotliwej sytuacji.
Józiowi przyprawia się kolejno gębę ucznia, staroświeckiego zalotnika i romantycznego porywacza. Forma jest szerszym pojęciem: obejmuje także język, obyczaje i reguły, dzięki którym ludzie rozumieją się i tworzą relacje. Może ograniczać jednostkę, ale całkowite życie poza nią okazuje się niemożliwe. Powrót motywu porwania – na początku Pimko zabiera Józia, a w finale Józio staje się porywaczem Zosi – tworzy kompozycyjną klamrę.
Opowiadania wtrącone: Filidor i Filibert
Losy Józia przerywają dwa samodzielne opowiadania: Filidor dzieckiem podszyty i Filibert dzieckiem podszyty. Każde ma własną przedmowę. Nie są kolejnymi przygodami Józia; narrator wykorzystuje je również do rozważań o pisaniu, dojrzałości i oczekiwaniach czytelników wobec utworu.
W Filidorze dzieckiem podszytym ścierają się dwaj uczeni. Filidor broni syntezy, czyli ujmowania rzeczy jako całości. Anty-Filidor reprezentuje analizę – rozkładanie całości na części. Ich spór coraz mniej przypomina rzeczową dyskusję: staje się osobistą walką, w którą wciągają także towarzyszące im kobiety. Rywalizacja doprowadza do krwawego pojedynku i śmierci obu kobiet. Powaga uczonych zostaje podważona przez ich zaciekłość i dziecinną potrzebę pokonania przeciwnika.
Akcja Filiberta dzieckiem podszytego skupia się wokół meczu tenisowego w Paryżu. Jeden z widzów strzela do piłki, wywołując ciąg kolejnych, coraz bardziej absurdalnych zdarzeń. Publiczność przestaje zachowywać się jak eleganckie towarzystwo: widzowie naśladują cudze gesty, reagują gwałtownie i wciągają się nawzajem w zbiorowy chaos.
Obie wstawki pokazują kruchość dorosłej powagi. Przedmowy wprowadzają autotematyzm: mówią o tworzeniu literatury, jej odbiorze i zasadach budowania opowieści. Głos komentujący pisanie oraz narratorzy wtrąconych historii uzupełniają perspektywę Józia opowiadającego własne przygody. Takie przerywanie fabuły i mieszanie sposobów opowiadania jest cechą powieści awangardowej, która eksperymentuje z tradycyjnymi regułami gatunku.
Eksperyment obejmuje też język: powtórzenia nasilają wrażenie przymusu i obsesji, zdrobnienia pomagają traktować bohaterów jak dzieci, a neologizmy, czyli nowe słowa, nazywają mechanizmy społeczne – na przykład „upupianie”. Potoczne nazwy części ciała, takie jak „gęba”, zyskują w powieści dodatkowe, symboliczne znaczenia. Zderzenie języka wzniosłego z dosadnym ośmiesza ludzką powagę.
Motywy
Motywy do tej lektury są w przygotowaniu.