Wiadomości wstępne

Autor
Henryk Sienkiewicz
Gatunek
Nowela
Czas akcji
Druga połowa XIX wieku
Miejsce akcji
Wysepka z latarnią koło Aspinwall (dziś Colón) w Panamie

Pigułka wiedzy

Stary polski emigrant Skawiński po latach tułaczki znajduje spokojną pracę latarnika. Lektura Pana Tadeusza budzi w nim tęsknotę za ojczyzną i przywołuje wspomnienia rodzinnych stron. Pochłonięty książką, a potem snem, nie zapala latarni, przez co rozbija się łódź, a on traci posadę. W dalszą podróż zabiera książkę, która podtrzymuje jego więź z ojczyzną.

Geneza

Latarnik ukazał się w 1881 roku w czasopiśmie „Niwa”, w epoce pozytywizmu. Inspiracją była opisana przez Juliana Horaina historia polskiego emigranta Siellawy, który pracował jako latarnik i stracił posadę, ponieważ zaczytał się w powieści Murdelio Zygmunta Kaczkowskiego. Sienkiewicz przekształcił tę historię: stworzył postać Skawińskiego, a książką wywołującą jego wzruszenie uczynił Pana Tadeusza. Dzięki tej zmianie opowieść o zaniedbaniu obowiązku stała się również opowieścią o tęsknocie emigranta za ojczyzną i znaczeniu polskiej literatury w czasach zaborów, gdy Polska nie istniała jako niepodległe państwo.

Losy Skawińskiego przypominają sytuację polskich emigrantów, którzy po klęsce powstania listopadowego opuszczali kraj w obawie przed prześladowaniami.

Bohaterowie

Skawiński

Polak, emigrant i były żołnierz, mający około siedemdziesięciu lat lub więcej. Od blisko czterdziestu lat nie widział ojczyzny. Uczestniczył w walkach w Europie i Ameryce, wykonywał wiele zawodów, ale kolejne niepowodzenia uniemożliwiały mu osiedlenie się na stałe. Jest odważny, uczciwy, pracowity i wrażliwy na cudze cierpienie. Na starość najbardziej pragnie spokoju, dlatego posadę latarnika traktuje jak ratunek. Sumiennie pracuje, choć z czasem coraz bardziej odsuwa się od ludzi i pogrąża w odrętwieniu. Lektura polskiej książki przywraca mu żywe uczucia i wspomnienia, lecz prowadzi też do zaniedbania pracy. Po zwolnieniu zabiera Pana Tadeusza w dalszą podróż.

Lektura Pana Tadeusza budzi w nim uśpioną tęsknotę za ojczyzną. Latarnię można odczytać jako symbol domu, a książkę – więzi z ojczyzną.

Izaak Falconbridge

Konsul Stanów Zjednoczonych urzędujący w Panamie. Odpowiada za znalezienie nowego latarnika i rozmawia ze Skawińskim o jego doświadczeniu. Początkowo obawia się, że kandydat jest za stary na tę pracę, ale przekonują go świadectwa służby oraz szczera prośba o spokojną posadę. Zatrudnia Skawińskiego, uprzedzając, że każde uchybienie skończy się zwolnieniem. Później pożycza mu gazetę, z której bohater dowiaduje się o polskim Towarzystwie w Nowym Jorku.

Johns

Strażnik portowy, z którym Skawiński rozmawia przy okazji dostaw na wyspę. Pod koniec noweli budzi latarnika z głębokiego snu i informuje go, że z powodu niezapalenia światła rozbiła się łódź. Przekazuje mu także wiadomość o utracie posady i każe mu stawić się w konsulacie.

Streszczenie właściwe

Nowa posada i wcześniejsze losy Skawińskiego

W pobliżu portu Aspinwall znika latarnik. Ponieważ dzieje się to podczas burzy, przypuszcza się, że został porwany przez falę, trzeba pilnie znaleźć następcę. Światło latarni pomaga statkom bezpiecznie przepływać między piaszczystymi mieliznami, czyli płytkimi miejscami, na których mogą osiąść lub się rozbić. Za obsadzenie stanowiska odpowiada amerykański konsul Izaak Falconbridge.

Praca wymaga sumienności, dobrej kondycji i gotowości do życia w samotności. Latarnik mieszka na skalistej wysepce, którą może opuszczać tylko w niedziele. Codziennie dostaje z lądu żywność i świeżą wodę. Utrzymuje latarnię w porządku, w dzień wywiesza flagi sygnalizujące warunki pogodowe, a wieczorem zapala światło. Niekiedy kilka razy dziennie musi pokonywać ponad czterysta schodów prowadzących na szczyt wieży.

Jeszcze tego samego dnia do konsula zgłasza się Skawiński. Jest stary, ma białe włosy i zniszczoną słońcem twarz, ale zachowuje wyprostowaną sylwetkę i żołnierską postawę. Mówi, że jest Polakiem i po latach tułaczki potrzebuje odpoczynku. Pokazuje odznaczenia oraz dokumenty potwierdzające jego waleczność. Walczył między innymi w powstaniu listopadowym, w Hiszpanii, na Węgrzech i po stronie Północy w amerykańskiej wojnie secesyjnej. Zna też pracę na morzu, ponieważ służył na wielorybniku.

Falconbridge ma wątpliwości związane z wiekiem kandydata. Skawiński zapewnia jednak, że poradzi sobie z obowiązkami, i błaga o danie mu szansy. Porównuje się do statku, który musi dotrzeć do portu, aby nie zatonąć. Wzruszony konsul przyjmuje go do pracy, ale wyraźnie ostrzega: każde zaniedbanie oznacza zwolnienie. Skawiński jeszcze tego wieczoru obejmuje posadę i zapala latarnię.

Stojąc na balkonie wieży, bohater nie może uwierzyć, że wreszcie znalazł bezpieczne miejsce. Narrator wprowadza retrospekcję, czyli powrót do wcześniejszych wydarzeń z życia Skawińskiego.

Przez lata bohater walczył w różnych krajach i próbował wielu zajęć. Szukał złota w Australii i diamentów w Afryce, pracował jako strzelec w Indiach Wschodnich. Założył farmę w Kalifornii, lecz zniszczyła ją susza. Podczas handlowej wyprawy w Brazylii rozbiła się jego tratwa; przez kilka tygodni błąkał się po lesie nad Amazonką, z trudem zdobywając pożywienie i unikając drapieżników. Warsztat kowalski, który prowadził w Arkansas, spłonął w pożarze miasta.

W Górach Skalistych został pojmany przez rdzennych mieszkańców Ameryki, a uratowali go kanadyjscy strzelcy. Pracował jako marynarz oraz harpunnik, czyli człowiek polujący na wieloryby za pomocą harpuna. Statki, na których służył, rozbiły się. Prowadził również fabrykę cygar w Hawanie, ale wspólnik okradł go, kiedy Skawiński chorował.

Mimo tych doświadczeń bohater długo nie tracił nadziei. Po każdym niepowodzeniu zaczynał od nowa. Potrafił też pomagać innym własnym kosztem: podczas epidemii na Kubie oddał chorym cały zapas chininy, środka stosowanego wówczas jako lekarstwo, a następnie sam zachorował.

Z czasem starość i zmęczenie osłabiły jednak jego siły. Coraz częściej wzruszał się drobiazgami, a znajomy śpiew, widok ptaków czy śniegu budziły nostalgię, czyli bolesną tęsknotę za ojczyzną i dawnym życiem. Ostatecznie pragnienie spokojnego miejsca stało się silniejsze niż inne nadzieje.

Opowieść wraca do pierwszej nocy w latarni. Na morzu rozpętuje się burza, lecz Skawiński znajduje się w bezpiecznej izbie. Grube mury tłumią odgłosy żywiołu. Po raz pierwszy od dawna może odpoczywać, nie martwiąc się o to, co przyniesie następny dzień.

Spokojne życie i stopniowe odosobnienie

Mijają dni i tygodnie. Skawiński przyzwyczaja się do powtarzalnego rytmu pracy. Wstaje wcześnie, je posiłek, czyści soczewki i obserwuje z balkonu morze, statki oraz port. Powtarzalność, która mogłaby męczyć innych ludzi, daje mu poczucie szczęścia i bezpieczeństwa. Coraz mocniej wierzy, że pozostanie tutaj do końca życia.

Bohater oswaja mewy, karmiąc je resztkami jedzenia. Podczas odpływu zbiera ślimaki i muszle, a nocą łowi ryby. Z daleka podziwia tropikalne lasy. Przypomina sobie niebezpieczeństwa, których doświadczył w podobnej puszczy po rozbiciu tratwy w Brazylii. Teraz może oglądać przyrodę, pozostając poza zasięgiem zagrożeń.

Początkowo utrzymuje kontakt z ludźmi. W niektóre niedziele płynie do miasta na mszę, ubrany w mundur strażniczy i wojskowe odznaczenia. Cieszy go dobra opinia mieszkańców o jego pracy, ale zaraz po nabożeństwie wraca na wyspę. Czyta hiszpańską gazetę oraz pożyczany od Falconbridge’a nowojorski „Herald”, szukając wiadomości z Europy. Przy okazji dostaw rozmawia też z Johnsem o polityce.

Z czasem porzuca te zwyczaje. Przestaje odwiedzać miasto, czytać gazety i spotykać się ze strażnikiem. Nadal jednak wykonuje pracę: pozostawiona na brzegu żywność znika, a latarnia co wieczór świeci.

Wyspa stopniowo staje się całym jego światem. Tęsknota za krajem cichnie, ponieważ ustępuje miejsca rezygnacji. Skawiński nie oczekuje już wielkich zmian i niemal zapomina o swoim dawnym życiu. Czuje, jakby stawał się częścią morza, nieba i skał. Jego spokój coraz bardziej przypomina sen i zobojętnienie.

Polska książka i utrata latarni

Pewnego dnia wraz z wodą i żywnością dociera na wyspę paczka zaadresowana do Skawińskiego. W środku znajdują się polskie książki. Bohater jest tak zaskoczony, że początkowo nie rozumie, skąd mogły się wziąć w tym odległym miejscu.

Narrator wyjaśnia pochodzenie przesyłki, wracając do początku jego pracy. Skawiński przeczytał wtedy w „Heraldzie” o powstaniu polskiego Towarzystwa w Nowym Jorku i wysłał mu połowę miesięcznej pensji. Książki są podziękowaniem za tę pomoc.

Skawiński bierze do ręki Pana Tadeusza. Rozpoznaje nazwisko Adama Mickiewicza: po 1830 roku czytał jego utwory w Paryżu, a później słyszał o rosnącej sławie poety. W 1849 roku wyjechał do Ameryki. Od tego czasu rzadko spotykał rodaków i nie miał kontaktu z polskimi książkami. Teraz spotkanie z ojczystym językiem staje się dla niego niezwykłym przeżyciem.

Zaczyna głośno czytać inwokację, czyli uroczysty zwrot rozpoczynający utwór. W Panu Tadeuszu jest on skierowany do ojczyzny, a następnie do Matki Boskiej. Słowa o utraconej ojczyźnie wywołują tak silne wzruszenie, że głos odmawia mu posłuszeństwa. Gdy dociera do prośby o powrót do kraju, pada na ziemię i płacze. Od blisko czterdziestu lat nie widział rodzinnych stron, a teraz tłumione uczucia wracają z całą siłą.

Zbliżają się mewy, które czekają na jedzenie. Ich ruch wyrywa go na chwilę ze wzruszenia. Skawiński oddaje ptakom całą swoją żywność, po czym ponownie sięga po książkę. Czyta, dopóki zapadający zmierzch nie uniemożliwia mu rozpoznawania liter. Następnie opiera głowę o skałę, przymyka oczy i zasypia. Nie zapala latarni.

We śnie wraca do rodzinnej wsi. Widzi pola, łąki, lasy, młyn i stawy. Nie pojawiają się jego rodzice, ponieważ zmarli, gdy był dzieckiem, ani dom rodzinny, który zniszczyła wojna. Wspomnienia przenoszą go następnie do czasów, gdy był młodym ułanem, czyli żołnierzem konnym, i pełnił nocną wartę. Słyszy muzykę z karczmy, później głosy ptaków i odgłosy budzącej się wsi. Znów czuje młodość, siłę i bliskość ukochanej ziemi.

Sen przerywa głos Johnsa. Strażnik budzi Skawińskiego i pyta, czy jest chory. Następnie wyjaśnia, że latarnia nie została zapalona, a łódź z San-Geromo rozbiła się na mieliźnie. Na szczęście nikt nie utonął. Johns informuje bohatera o utracie pracy i każe mu stawić się w konsulacie. Skawiński blednie, uświadamiając sobie, że rzeczywiście zaniedbał obowiązek.

Kilka dni później odpływa z Aspinwall do Nowego Jorku. Jest wyraźnie postarzały i pochylony. Stracił bezpieczną przystań, więc czeka go dalsza tułaczka. Zabiera jednak ze sobą Pana Tadeusza: trzyma książkę przy piersi i co jakiś czas przyciska ją ręką, jakby obawiał się również ją utracić. Nowela kończy się w chwili ponownego wyruszenia w drogę.

Motywy

Tęsknota

Skawiński przez lata tłumi tęsknotę za ojczyzną. Żyje samotnie, z dala od polskiego świata i ludzi, z którymi mógłby dzielić wspomnienia. Lektura inwokacji „Pana Tadeusza” wyzwala długo skrywane emocje i przywraca mu poczucie więzi z krajem. Literatura pozwala mu powrócić do ojczyzny w pamięci.

Koniec streszczenia

Sprawdź w quizie, ile pamiętasz.
Rozwiąż quiz
Wróć do karty lektury