Wiadomości wstępne

Autor
Gabriela Zapolska
Gatunek
Tragifarsa kołtuńska
Czas akcji
Zima, początek XX wieku
Miejsce akcji
Salon w kamienicy Dulskich

Pigułka wiedzy

Aniela Dulska pilnuje pieniędzy, domowników i opinii, jaką jej rodzina ma w mieście. Toleruje zainteresowanie syna służącą Hanką, dopóki pozwala jej ono zatrzymywać Zbyszka w domu. Gdy dziewczyna zachodzi w ciążę, Dulska chce ją usunąć, a syn niespodziewanie zapowiada małżeństwo. Dulszczyzna oznacza obłudę, w której ważniejsze od uczciwego postępowania staje się ukrycie niewygodnych spraw przed otoczeniem. Awanturom i skąpstwu gospodyni towarzyszy cierpienie Hanki, a bunt Zbyszka kończy się powrotem do wygodnego życia.

Geneza

Gabriela Zapolska napisała Moralność pani Dulskiej jesienią 1906 roku. Prapremiera odbyła się 15 grudnia tego samego roku w Teatrze Miejskim w Krakowie. Pierwsze wydanie książkowe ukazało się w Warszawie w 1907 roku. Zapolska była także aktorką. Podtytuł utworu to tragifarsa kołtuńska: tragifarsa łączy przejaskrawiony komizm z ludzką krzywdą.

Bohaterowie

Aniela Dulska

Właścicielka kamienicy, żona Felicjana, matka Zbyszka, Hesi i Meli. Zarządza pieniędzmi, kontroluje męża i dzieci oraz lekceważy potrzeby służby. Uważa się za wzór uczciwości, choć ocenia postępowanie według tego, czy wywołuje publiczny skandal. Wynajmuje mieszkanie kobiecie utrzymującej się z kontaktów z mężczyznami, a usuwa lokatorkę po próbie samobójczej. Świadomie toleruje relację Zbyszka z Hanką. Po ujawnieniu ciąży chce pozbyć się dziewczyny i nie dopuścić do małżeństwa syna ze służącą. Płaci tysiąc koron, aby zamknąć sprawę, po czym wraca do dawnych zasad.

Zbyszko Dulski

Syn Dulskich, urzędnik prokuratorii skarbu. Spędza noce poza domem, zaniedbuje pracę i zaciąga długi. Trafnie rozpoznaje obłudę rodziny, lecz sam wykorzystuje zależność Hanki i nie chce ponosić konsekwencji ich relacji. Ogłasza zamiar małżeństwa przede wszystkim jako bunt przeciw matce i domowym porządkom. Pod wpływem Juliasiewiczowej rezygnuje, gdy uświadamia sobie finansowe i towarzyskie skutki decyzji.

Hanka

Młoda służąca Dulskich. Na wsi ma narzeczonego, strażnika skarbowego. Na początku prosi o zwolnienie ze służby, ponieważ Zbyszko nie daje jej spokoju. Dulska ją zatrzymuje. Dziewczyna zachodzi z nim w ciążę i boi się powrotu do rodziny. Obietnica małżeństwa nie zapewnia jej szacunku: nadal doświadcza poniżania. Po wycofaniu się Zbyszka sama żąda tysiąca koron, grożąc dochodzeniem alimentów. Odchodzi z matką chrzestną; życzliwie żegna jedynie Melę.

Felicjan Dulski

Mąż Anieli, urzędnik i ojciec trojga dzieci. Oddaje żonie pieniądze i poddaje się jej kontroli. Odbywa zalecone spacery, chodząc po salonie pod nadzorem Dulskiej, a cygaro zabiera ukradkiem. Niemal przez cały dramat porozumiewa się gestami i pomrukami. Jego jedyna wyraźna kwestia to wybuch: „A niech was wszyscy diabli!!!”. Nie rozwiązuje rodzinnego konfliktu ani nie staje w obronie Hanki.

Mela Dulska

Wrażliwa, chorowita córka Dulskich. Boi się krzyku, pragnie spokojnej rozmowy i okazuje Hance współczucie. Niewiele wie o relacjach seksualnych, dlatego sądzi, że Zbyszko i służąca po prostu się kochają i powinni wziąć ślub. Proponuje pomoc w nauce, opiekę nad dzieckiem i przeznaczenie dla niego własnego posagu. Także jej wyobrażenia zawierają uprzedzenia środowiska: zamierza uczyć Hankę zachowania „jak u nas”. Jako jedyna płacze po odejściu Hanki.

Hesia Dulska

Druga córka Dulskich. Jest ciekawa życia dorosłych, podsłuchuje, wyśmiewa siostrę i źle traktuje Hankę. Naśladuje pogardę matki wobec służby, a jednocześnie interesuje się nocnymi rozrywkami Zbyszka. Obawia się, że jego małżeństwo zaszkodzi jej własnym szansom na dobry związek. Po wyjściu Hanki śmieje się z wypłaconego odszkodowania.

Juliasiewiczowa

Krewna Dulskich, z domu Dulska. Zwraca się do Anieli „ciociu”. Jest bardziej obyta i swobodna niż Dulska, ale również kieruje się wygodą oraz opinią otoczenia. Z relacji Meli rozpoznaje ciążę Hanki; ujawnia ją podczas kłótni z Dulską. Następnie pomaga zapobiec małżeństwu. Przekonuje Zbyszka rachunkiem kosztów, groźbą izolacji i odwołaniem do uczuć matki. Prowadzi negocjacje z Hanką i Tadrachową. Liczy też na wynajęcie mieszkania w kamienicy, lecz Dulska odmawia jej nawet po otrzymanej pomocy.

Tadrachowa

Praczka, matka chrzestna Hanki. Zna wcześniejsze losy dziewczyny i potwierdza jej uczciwe prowadzenie się przed przyjazdem do miasta. Wobec zamożnych pań zachowuje uniżony ton, ale broni interesów chrześnicy. Po wycofaniu obietnicy ślubu zgadza się rozmawiać o finansowym zabezpieczeniu. Początkowo chce występować w imieniu Hanki, jednak to sama dziewczyna przejmuje rozmowę i określa kwotę tysiąca koron.

Lokatorka

Mieszkanka kamienicy Dulskiej, która próbuje się otruć po odkryciu zdrady męża ze służącą. Po wyjściu ze szpitala prosi o możliwość pozostania w mieszkaniu. Dulska odmawia, ponieważ przyjazd pogotowia i wzmianki w prasie naraziły dom na rozgłos. Lokatorka zamierza rozstać się z mężem.

Streszczenie właściwe

Akt I – porządek w domu Dulskich

O szóstej rano Dulska budzi służbę, męża i córki. Sama jest ubrana niedbale, ale nieustannie pilnuje innych. Krytykuje Hankę za zużywanie zbyt dużej ilości podpałki, każe jej ściągnąć dziewczętom kołdry i bagatelizuje skargę, że Hesia kopnęła służącą w brzuch. Hanka prosi o możliwość odejścia od pierwszego dnia następnego miesiąca. Wyjaśnia, że Zbyszko ciągle ją zaczepia, a ksiądz radził jej zrezygnować z tej służby. Dulska odmawia, powołując się na zapłaconą opłatę za znalezienie pracownicy, i kolejny raz obiecuje rozmowę z synem.

Hesia i Mela ogrzewają się przy piecu. Hesia opowiada o wiadomościach uzyskanych od kucharki i o zainteresowaniu Zbyszka Hanką. Porównuje sytuację do oglądanej w teatrze Halki. Mela jest zawstydzona, niewiele rozumie i uważa, że miłość powinna wykluczać sprawianie drugiej osobie przykrości. Hesia z zaciekawieniem wypytuje również o nocne kawiarnie. Kiedy Zbyszko wraca z kolejnej nocy poza domem, siostra chce poznać szczegóły jego zabawy, po czym woła matkę.

Dulska wypomina synowi wygląd, nocne wyjścia i możliwe długi. Zbyszko odpowiada szyderstwami. Przypomina, że matka wynajmuje mieszkanie kobiecie, którą sama nazywa kokotą, i chętnie bierze od niej czynsz. Dulska broni się, że się tej lokatorce nie kłania, a otrzymanymi pieniędzmi płaci podatki. Syn tłumaczy swoje ucieczki z domu brakiem gości, rozmowy i swobodnej myśli. Matka zapewnia, że jest zbyt zajęta, żeby rozmyślać.

Felicjan przygotowuje się do wyjścia do biura. Reaguje na polecenia żony gestami, dostaje odłożone cygaro i bez rozmowy opuszcza mieszkanie. Na wieść o późnym powrocie Zbyszka wzrusza ramionami. Syn idzie do swojego pokoju, lecz niebawem znów zaczepia Hankę. Dziewczyna wypomina mu kontakty z innymi kobietami. Zbyszko obiecuje częstsze pozostawanie w domu, jeśli będzie dla niego przychylniejsza, i próbuje ją objąć. Scenę przerywa Mela. Później zapewnia brata, że niczego nie powie matce, ale on zawstydza ją i odprawia.

Dziewczęta wychodzą na pensję, odprowadzane przez Hankę. Dulska nakazuje im skromność, choć nie reaguje na pogardliwe odzywki Hesi do służącej. Do mieszkania przychodzi Lokatorka, niedawno wypisana ze szpitala. Otrzymała wypowiedzenie i prosi o jego cofnięcie: jest osłabiona, a zimą trudno szukać nowego mieszkania. Dulska początkowo twierdzi, że potrzebuje lokalu dla krewnych. Gdy kobieta zauważa ogłoszenie o wynajmie, gospodyni ujawnia prawdziwy powód: oburza ją rozgłos po próbie samobójczej.

Lokatorka wyjaśnia, że odkryła zdradę męża ze służącą i nie potrafiła znieść jej pod własnym dachem. Dulska odpowiada, że sprawy domowe należy zatrzymywać w czterech ścianach. Nie przejmuje się cierpieniem kobiety, lecz przyjazdem pogotowia, wzmiankami w gazetach i żartami przechodniów. Potępia również zapowiedziane rozstanie z mężem. Lokatorka wskazuje sprzeczność między takim postępowaniem a tolerowaniem sąsiadki, do której przyjeżdżają mężczyźni. Dulska usprawiedliwia ją dyskrecją. Rozmowa kończy się odmową; Lokatorka zapowiada, że osobom oglądającym lokal powie prawdę o wilgoci.

Przychodzi Juliasiewiczowa. Chętnie zajęłaby zwalniane mieszkanie, ale Dulska obawia się, że krewni nie będą płacić. Krytykuje jej wydatki na teatr, pisma i gorące kolacje dla gości. Za podstawę dobrego życia uznaje zabezpieczenie majątkowe, a jako wzór przedstawia własną kontrolę nad pensją i wydatkami męża. Rozmowę przerywa Zbyszko, którego obudziły głośne głosy.

Syn ponownie wytyka matce obłudę w sprawie Lokatorki i mówi o swoim przywiązaniu do rodzinnych nawyków. W rozmowie z Juliasiewiczową przyznaje, że nienawidzi kołtuństwa, czyli ciasnoty poglądów i pozornej przyzwoitości, ale rozpoznaje te cechy również w sobie. Przewiduje, że kiedyś zostanie takim samym Dulskim jak ojciec, zacznie pilnować czynszów i wychowa kolejne pokolenie podobnych ludzi. Twierdzi, że Juliasiewiczowa różni się od reszty rodziny przede wszystkim powierzchowną ogładą. Flirtuje z nią i mówi o kobietach jak o instrumentach, na których trzeba umieć grać. Hanka obserwuje oboje z zazdrością.

Po wyjściu Zbyszka Juliasiewiczowa radzi Dulskiej zwolnić Hankę. Gospodyni zdradza jednak, że wie o zachowaniu syna i woli zatrzymać go w domu, niż pozwalać mu na nocne wyprawy. Nie interesuje się tym, czego chce służąca; zakłada, że dziewczyna powinna być zadowolona. Juliasiewiczowa przyjmuje to rozumowanie. Obie przechodzą do rozmowy o stroju Dulskiej i podwyżkach czynszu. Wspólnie ustalają, że lokatorka nazywana kokotą może zapłacić więcej.

Akt II – ciąża Hanki i bunt Zbyszka

Felicjan chodzi po salonie z zegarkiem w ręku. Dulska pilnuje, aby w ten sposób odbył zalecony ruch, odpowiadający spacerowi na Wysoki Zamek. To komizm sytuacyjny: śmieszy absurdalna sytuacja, w której spacer po mieście zastępuje krążenie po pokoju. Nie pozwala mu wykonywać go swobodnie na ulicy, bo chce kontrolować dystans. Po zakończeniu chodzenia Felicjan ukradkiem zabiera cygaro. Dulska wydziela mu pieniądze na kawiarnię, a on wychodzi; Hesia, która widziała kradzież, naśladuje ojca. Tłumaczy siostrze, że skoro on może tak postępować, ona również.

Dziewczęta szykują się na lekcję tańca. Hesia ćwiczy kroki, a następnie cakewalka, którego nauczyła się od koleżanki. Zbyszko najpierw krytykuje jej kłamstwa, potem sam pomaga w tańcu. Mela jest blada i skarży się na ból głowy. Dulska nie wzywa lekarza, tylko poleca domowy środek i pozwala jej zostać. Zabrania zbyt wczesnego zapalania lampy i wychodzi z Hesią. Zbyszko pozostaje w mieszkaniu.

Hanka podchodzi do niego zalękniona i zapowiada, że pójdzie tam, gdzie ją wysłał. Zbyszko nalega, aby mówiła wyraźnie o swojej sytuacji. Po jej wyjściu brat rozmawia z Melą. Siostra opowiada o poczuciu osamotnienia i krzywdy, mimo że rodzina zapewnia jej utrzymanie oraz naukę. Zbyszko przyznaje, że nienawidzi i domowników, i siebie. Wyjaśnia też, że bierność ojca jest wygodna: to matka przepycha się przez życie w jego imieniu.

Mela przechodzi do sprawy Hanki. Jest przekonana, że brat kocha służącą i zamierza się z nią ożenić. Oferuje pomoc, obiecując nauczyć dziewczynę sposobu mówienia i zachowania wymaganego w rodzinie. Zbyszko odrzuca samą myśl o ślubie. Siostra ujawnia jeszcze, że Hanka ma narzeczonego na wsi, strażnika skarbowego, od którego dostała kartkę. Brat prosi, aby przestała się wtrącać, ale tym razem żegna ją łagodniej.

Hanka wraca z potwierdzeniem swoich obaw: jest w ciąży. Płacze i pyta, co ma zrobić. Zbyszko traktuje sytuację jak własnego pecha; radzi jej pojechać do domu, lecz dziewczyna boi się reakcji ojca. Mówi nawet o śmierci. Zbyszko nie próbuje jej pomóc i zamyka się w swoim pokoju. Mela znów próbuje pocieszyć Hankę, nadal sądząc, że chodzi o zakazaną miłość i sprzeciw matki. Nie rozumie słów o dziecku.

Przybyłej Juliasiewiczowej Mela opowiada wszystko w nadziei, że dorosła krewna pomoże zakochanym. Juliasiewiczowa rozpoznaje znaczenie wzmianki o dziecku. Nakazuje dziewczynce milczeć, nie wyjaśniając jej sytuacji. Zbyszko wychodzi, wcześniej obrażając krewną. Wkrótce wracają Dulska i Hesia. Matka opowiada o kłótni z konduktorem: chciała, aby córka skuliła się i została uznana za dziecko uprawnione do tańszego przejazdu.

Przy herbacie Dulska chwali domowe życie, po czym poucza Juliasiewiczową. Zarzuca jej zbyt częste wychodzenie, kokieterię i farbowanie włosów. Rozdrażniona krewna odpowiada, że również w mieszkaniu Dulskich można odkryć nieuczciwe sprawy. Po wyjściu dzieci i Felicjana mówi wprost o ciąży Hanki. Dulska wzywa służącą, zmusza ją do potwierdzenia wiadomości pod przysięgą i natychmiast postanawia ją odprawić. Zapowiada oddanie książeczki służbowej i wypłatę należności, przedstawiając dziewczynę jako osobę, która sama nie dba o dobrą opinię.

Zbyszko wraca w trakcie awantury. Juliasiewiczowa szydzi z jego odruchu ucieczki i pyta o odpowiedzialność wobec Hanki. Dulska atakuje syna za groźbę skandalu. Wtedy Juliasiewiczowa ujawnia, że matka od początku wiedziała o jego zachowaniu i tolerowała je, aby zatrzymywać go w domu. Zbyszko rozpoznaje w tym znienawidzone domowe zasady. Sprowadza Hankę i oświadcza, że się z nią ożeni.

Mela przyjmuje zapowiedź z radością i prosi o błogosławieństwo. Dulska nie zgadza się na synową ze służby, a Zbyszko podkreśla, że takie pochodzenie ma być karą dla matki. Nie pyta przy tym Hanki spokojnie o jej wolę; każe jej zostać i sadza ją obok Dulskiej. Felicjan, wezwany do interwencji, wypowiada swój jedyny wyraźny protest, po czym odchodzi. Gdy rozlega się dzwonek, Hanka odruchowo chce otworzyć drzwi. Zbyszko ją zatrzymuje i poleca kucharce oznajmić, że przyjmują obie panie Dulskie.

Akt III – wycofana obietnica i tysiąc koron

Następnego ranka Hanka drzemie na stołeczku przy nierozpalonym piecu. Mela przynosi jej kawę i bułkę. Nazywa ją Andzią, ponieważ sądzi, że jako żona Zbyszka powinna również inaczej się nazywać. Obiecuje nauczyć ją pisać, otoczyć opieką i pomóc przy dziecku, którego pochodzenia nadal nie rozumie. Chce nawet przeznaczyć dla niego własny posag. Hanka pozostaje przygnębiona i odruchowo wraca myślami do obowiązków służącej. Hesia wyśmiewa plany ślubne i poniża dziewczynę.

Dulska każe Hance czekać w pokoiku z brudną bielizną i zabrania rozmów z innymi. Sprowadza Tadrachową, jej matkę chrzestną, oraz prosi o przyjście Juliasiewiczową. Zbyszko nadal podtrzymuje zapowiedź ślubu. Żąda, aby nie używano Hanki do posług i zapewniono jej odpowiednie warunki, po czym wychodzi załatwiać sprawy. Hesia martwi się, że mezalians, czyli małżeństwo osób z różnych warstw społecznych, utrudni jej i Meli znalezienie mężów.

Dulska błaga Juliasiewiczową o pomoc. Chce powstrzymać ślub, a jednocześnie boi się wyrzucić Hankę, która mogłaby opowiedzieć o wszystkim w mieście. Krewna odmawia przyjęcia dziewczyny do siebie. Obie szukają sposobu podważenia jej opinii. Tadrachowej przedstawiają zmyśloną wiadomość o dobrym kandydacie na męża i wypytują o wcześniejsze zachowanie chrześnicy. Praczka zdecydowanie potwierdza uczciwość Hanki; wyjaśnia, że jej dotychczasowy ślub odwlekał się z powodu braku pieniędzy. Przypomina też, że w mieście dziewczyna pozostawała pod opieką Dulskiej.

Zbyszko wraca i informuje Tadrachową o zamiarze małżeństwa. Pyta o miejsce chrztu Hanki, ponieważ chce uzyskać metrykę. Praczka jest zaskoczona: wiedziała o ciąży i liczyła raczej na materialne zabezpieczenie dziewczyny. Broni jednak możliwości ślubu. Kiedy wspomina, że pieniądze mogłyby pomóc Hance odzyskać pozycję, Juliasiewiczowa dostrzega sposobność zawarcia ugody. Dulska na razie sprzeciwia się płaceniu i nalega przede wszystkim na przekonanie syna.

Juliasiewiczowa rozmawia ze Zbyszkiem sam na sam. Pozornie akceptuje jego zamiar, lecz podważa zaufanie do Hanki i wylicza trudności. Ostrzega przed odrzuceniem przez towarzystwo. Następnie pokazuje rachunek: przy pensji sześćdziesięciu złotych reńskich, długach oraz kosztach utrzymania trzech osób niezależne życie będzie ciężkie. Zapowiada, że matka odmówi pomocy. Zbyszko próbuje bronić decyzji jako walki z domową podłością, ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy starczy mu sił na codzienne przeciwstawianie się rodzinie i środowisku.

Krewna przekonuje go, że należy pogodzić się z życiem, korzystać z przyjemności i uznać miłość matki. Zbyszko stopniowo ustępuje. Pyta, jak zakończyć sprawę bez skandalu, chociaż wcześniej twierdził, że nie obchodzi go opinia świata. Zastrzega jedynie, że Hance nie może stać się krzywda. Juliasiewiczowa bierze dalsze działania na siebie. Wzywa Dulską, a syn całuje matkę w rękę i przeprasza. Jednocześnie zapowiada powrót do hulaszczego życia.

Juliasiewiczowa informuje Tadrachową o wycofaniu obietnicy małżeństwa i proponuje odszkodowanie. Praczka nie uznaje tego od razu za równoważne naprawienie krzywdy. Rozmawia z Hanką, która po doświadczeniu upokorzeń nie chce już upominać się o ślub ze Zbyszkiem. Tadrachowa namawia ją do przyjęcia pieniędzy jako zabezpieczenia na przyszłość. Dziewczyna początkowo płacze i prosi, aby dać jej spokój.

Podczas wspólnej rozmowy Juliasiewiczowa próbuje przedstawić obietnicę ślubu jako żart, a zapłatę jako łaskę rodziny. Wspomina o kilkudziesięciu koronach. Wtedy Hanka przejmuje głos. Przypomina własną krzywdę i zapowiada, że może wystąpić o alimenty. Sama żąda tysiąca koron. Przerażona groźbą rozgłosu Dulska zgadza się, ale wymaga podpisania oświadczenia, że dziewczyna jest zaspokojona i nie będzie zgłaszać pretensji. Hanka przyjmuje ten warunek, zastrzegając, że nie może decydować o tym, co zrobi w przyszłości jej dorosłe dziecko.

Po wypłacie Hanka i Tadrachowa mają natychmiast wyjść. Dulska przeżywa przede wszystkim stratę tysiąca koron i zapowiada jej odrobienie. Odmawia Juliasiewiczowej wynajęcia mieszkania, mimo otrzymanej pomocy. Ponownie wydaje domownikom zwykłe rozkazy i oznajmia, że można wrócić do życia „po bożemu”. Hanka żegna z wdzięcznością tylko Melę. Dziewczynka bezskutecznie woła zamkniętego w pokoju Zbyszka, a potem patrzy przez okno za odchodzącą służącą. Hesia śmieje się i powtarza, że Hanka dostała pieniądze oraz wyjdzie za dawnego narzeczonego. Mela płacze, prosi siostrę o ciszę i mówi, że w domu wydarzyło się coś bardzo złego.

Motywy

Motywy do tej lektury są w przygotowaniu.

Koniec streszczenia

Sprawdź w quizie, ile pamiętasz.
Rozwiąż quiz
Wróć do karty lektury