Wiadomości wstępne

Autor
Tadeusz Borowski
Gatunek
Opowiadanie obozowe
Czas akcji
II wojna światowa; letni dzień i noc
Miejsce akcji
Auschwitz-Birkenau i rampa kolejowa

Pigułka wiedzy

Więzień obozu uczestniczy w rozładunku transportów Żydów kierowanych do pracy lub na śmierć. Obserwuje selekcję, przemoc i grabież, a jednocześnie sam korzysta z rzeczy odebranych przywożonym ludziom. Opowiadanie pokazuje człowieka zlagrowanego, czyli przystosowanego do reguł obozu kosztem wrażliwości na cudzą krzywdę. Na rampie Tadek pyta Henriego, czy są dobrymi ludźmi.

Geneza

Opowiadanie weszło do tomu Pożegnanie z Marią, wydanego w 1948 roku. Wcześniej, w 1946 roku, ukazało się w tomie Byliśmy w Oświęcimiu, napisanym razem z Januszem Nelem Siedleckim i Krystynem Olszewskim. Jego podstawą były doświadczenia Borowskiego, aresztowanego w 1943 roku i więzionego między innymi w Auschwitz oraz Dachau. Autor tworzył prozę obozową po wojnie, wykorzystując przeżycia więźniów do przedstawienia mechanizmów nazistowskiego systemu. Narrator, Tadek, ma cechy autora, ale jest postacią literacką.

Bohaterowie

Tadek

Polski więzień, który opowiada o własnej pracy na rampie. To narracja pierwszoosobowa: Tadek jest zarazem świadkiem i uczestnikiem wydarzeń. Chłodny opis czynności oraz obozowe zwroty pokazują, jak przemoc staje się codziennością. Relacja obejmuje też jego strach i reakcje ciała. Dzięki paczkom z domu i kontaktom z innymi więźniami ma jedzenie, a więc również siłę i względnie dobrą pozycję. Posługuje się obozowym językiem, poniża słabszych i uczestniczy w odbieraniu bagaży deportowanym. W czasie rozładunku odkrywa w sobie złość na ofiary, ponieważ ich przyjazd oznacza dla niego wyczerpującą pracę. Jednocześnie potrafi rozpoznać grozę tej reakcji. Wstrząs na rampie prowadzi go do fizycznego załamania.

Henri

Francuski więzień pracujący w Kanadzie, czyli komandzie zajmującym się rzeczami odbieranymi deportowanym i rozładunkiem transportów. Wprowadza narratora w zasady pracy, ostrzega przed rewizją i przemocą. Umie porozumiewać się ze strażnikami i zdobywać żywność. Tłumaczy koledze, że złość kierowana przeciw słabszym pomaga działać obozowemu systemowi. Wobec Tadka zachowuje koleżeńskość, choć śmierć przywożonych ludzi traktuje jako część codzienności.

Więzień z Marsylii

Towarzysz posiłku Tadka i Henriego. Zwraca uwagę, że więźniowie, którzy nie otrzymują paczek, są zależni od żywności przywożonej przez deportowanych.

Andrej

Więzień, dawny marynarz z Sewastopola. Na rampie brutalnie atakuje kobietę, która wypiera się dziecka, aby uniknąć skierowania na śmierć.

Matka uciekająca przed dzieckiem

Młoda kobieta, która próbuje znaleźć się w grupie zdolnych do pracy. Strach przed śmiercią skłania ją do zaprzeczania, że biegnące za nią dziecko jest jej dzieckiem. Oboje zostają wrzuceni na samochód odwożący ludzi na zagładę.

Starsza kobieta przyjmująca niemowlęta

Siwa kobieta bierze od narratora ciała dzieci znalezionych w wagonie, gdy esesman grozi zgromadzonym kobietom bronią. Jej spokojny gest i współczujący zwrot do Tadka wyróżniają się na tle strachu oraz agresji panujących na rampie.

Jasnowłosa dziewczyna

Młoda deportowana, która pyta narratora o cel dalszej podróży. Z jego milczenia odczytuje prawdę i samodzielnie wchodzi na samochód.

Esesmani

Nadzorują rozładunek, przeprowadzają selekcję, zabijają i odbierają deportowanym kosztowności. Rozmawiają przy tym o rodzinach i sprawach codziennych.

Streszczenie właściwe

Odwszawianie obozu i rozmowa o transportach

W obozie trwa odwszawianie. Jest bardzo gorąco, więźniowie chodzą nago, a koce i sienniki pozostają w dezynfekcji. Praca komand zostaje wstrzymana. Od kilku dni nie przyjeżdżają transporty, dlatego część ludzi z Kanady przeniesiono do ciężkiej pracy w Harmenzach.

Narrator siedzi na pryczy z Henrim i więźniem z Marsylii. Jedzą żywność z paczek i rzeczy zdobyte z wcześniejszych transportów. Tadek prosi Henriego o buty i koszulę. Rozmowa przechodzi na możliwość ustania deportacji. Marsylczyk stwierdza, że wielu więźniów bez nowych transportów umarłoby z głodu. Polacy otrzymują paczki, ale takie wsparcie nie jest dostępne wszystkim.

W tym samym zatłoczonym baraku leżą skrajnie wycieńczeni więźniowie. Modlitwa rabina wywołuje lekceważące uwagi sytych kolegów. Spokojny posiłek kończy wiadomość, że przyjeżdża transport. Kanada ma natychmiast zebrać się do pracy.

Wyjście na rampę

Henri załatwia narratorowi możliwość dołączenia do komanda, ponieważ brakuje kilku ludzi. Po spisaniu numerów więźniowie przechodzą przez bramę i pod eskortą docierają na rampę. Wśród drzew leżą szyny, deski i materiały do rozbudowy obozu.

Podczas oczekiwania głodni Grecy zjadają znalezione resztki. Henri kupuje od strażnika wodę na kredyt, licząc na pieniądze, które zdobędzie po przyjeździe deportowanych. Ostrzega Tadka, by nie zabierał kosztowności ani ubrań mogących wzbudzić podejrzenie przygotowań do ucieczki. Radzi również uważać na bicie.

Nadzorcy rozdzielają zadania. Przygotowane są ciężarówki i schodki, po których ludzie będą na nie wchodzić. Esesmani przyjeżdżają na rampę, odpoczywają w kantynie, rozmawiają o domach i pokazują sobie fotografie. Czekające komando obserwuje ich z wąskich pasów cienia.

Przyjazd deportowanych i selekcja

Nadjeżdżają wagony towarowe pełne stłoczonych ludzi. Z wnętrza dochodzą prośby o wodę i powietrze. Strażnik strzela wzdłuż wagonów, aby uciszyć krzyki. Przed rozpoczęciem rozładunku esesman grozi więźniom śmiercią za przywłaszczenie złota lub innych przedmiotów uznanych za własność Rzeszy. Pozwala im zabierać jedzenie.

Po otwarciu drzwi wysiadają przerażeni deportowani z Sosnowca i Będzina. Przywożą bagaże, ponieważ sądzą, że rzeczy przydadzą im się w dalszym życiu. Więźniowie każą wszystko zostawić. Na pytania o przyszłość narrator odpowiada wymijająco, udając, że nie rozumie polskiego. W obozie obowiązuje zasada ukrywania przed ofiarami prawdy o nadchodzącej śmierci.

Następuje selekcja. Młodzi i zdolni do pracy zostają oddzieleni od ludzi przeznaczonych do zabicia. Ci ostatni trafiają na ciężarówki. Rozdzielane są rodziny, rośnie stos porzuconych toreb, ubrań i żywności. Ironia tytułu polega na zderzeniu grzecznego zaproszenia z mordowaniem ludzi. Podobna sprzeczność pojawia się w zachowaniu esesmana, który uprzejmie poucza deportowanych i równocześnie bije ich trzciną. Kobieta próbująca podnieść torebkę zostaje uderzona i upada.

Opróżnianie wagonów i pytanie o dobro

Po wyjściu żywych więźniowie mają oczyścić wagony. Wśród pozostawionych rzeczy i nieczystości znajdują ciała niemowląt, które nie przeżyły podróży. Tadek wynosi je na zewnątrz. Esesman każe przekazać dzieci kobietom stojącym przy samochodach. Kobiety cofają się ze strachu, a strażnik sięga po broń. Starsza, siwa kobieta bierze ciała od narratora i odchodzi z nimi.

Wyczerpany Tadek pyta Henriego, czy są dobrymi ludźmi. Przyznaje, że odczuwa gniew wobec przywożonych ofiar, ponieważ to przez ich przyjazd musi pracować na rampie. Henri tłumaczy, że przenoszenie złości na słabszych jest przewidywalnym i pożądanym skutkiem działania obozu. To mechanizm zlagrowania: więzień walczący o przetrwanie przejmuje obozową pogardę i wyładowuje frustrację na innych ofiarach. Narrator nadal z pogardą mówi o łapczywie jedzących Grekach, choć Francuz przypomina mu jego własny głód.

Praca trwa. Nadmiar obrazów, krzyków i upał wywołują u Tadka oszołomienie. W jego świadomości rzeczywistość rampy miesza się ze wspomnieniem warszawskiej ulicy.

Bagaże i następny transport

Gdy ludzie zostają odprowadzeni lub wywiezieni, Kanada ładuje ich rzeczy na samochody. Więźniowie rozcinają bagaże, szukając alkoholu i perfum. Narrator znajduje zawiniątko ze złotem i biżuterią. Esesman natychmiast przejmuje kosztowności. Grabież jest uporządkowana: najcenniejsze przedmioty mają trafić do Rzeszy.

Komando zbiera z rampy nawet drobne śmieci. Zanim więźniowie zdążą odpocząć, podjeżdżają kolejne wagony. Zmęczenie zwiększa ich brutalność. Wyrywają bagaże z rąk przyjezdnych i chcą jak najszybciej skończyć rozładunek.

Matka z dzieckiem i jasnowłosa dziewczyna

Młoda kobieta próbuje uciec przed biegnącym za nią dzieckiem. Zaprzecza, że jest jego matką, ponieważ chce dostać się do grupy kobiet, które pójdą do obozu. Andrej dogania ją, uderza i wrzuca na ciężarówkę, a następnie rzuca tam również dziecko. Esesman pochwala ukaranie matki. Andrej odchodzi, pije spirytus i częstuje nim narratora.

Z wagonu wychodzi jasnowłosa dziewczyna. Przygląda się otoczeniu i pyta Tadka, dokąd zostanie zabrana. Narrator dostrzega jej urodę i zegarek podobny do zegarka bliskiej mu dziewczyny. Myśli o śmierci w komorze i o obozowym życiu, ale nie udziela odpowiedzi. Deportowana rozumie jego milczenie. Odsuwa próbującą ją zatrzymać osobę i sama wchodzi na samochód.

Przemoc na rampie i wieczorna rozmowa

Tadek nadal wynosi ciała i bagaże, lecz coraz trudniej panuje nad strachem. Po uderzeniu przez esesmana próbuje ukryć się wśród więźniów, a potem odpoczywa pod szynami. Stamtąd widzi rozdzielanie ludzi, popychanie dzieci oraz ładowanie zmarłych i jeszcze żywych na te same samochody.

Starzec bezskutecznie domaga się rozmowy z komendantem. Strażnik odpowiada mu drwiną. Dziewczynka bez jednej nogi skarży się na ból podczas przenoszenia; zostaje rzucona między ciała.

Wieczorem Henri pyta o buty. Tadek nie jest już zainteresowany zdobyczami. Francuz wspomina, że od dawna uczestniczy w rozładunku, a najtrudniejsze są dla niego transporty z okolic Paryża, gdzie rozpoznaje znajomych. Zapewnia ich wtedy, że idą do kąpieli i później spotkają się w obozie. Tadek oświadcza, że nie podoła następnemu rozładunkowi. Henri obiecuje mu pomoc, ale ostrzega, by nie znalazł go esesman.

Nocny transport i załamanie narratora

Nocą zjawiają się kolejne wagony. Z jednego wypada dziewczynka. Po chwili wstaje, krąży i krzyczy, doprowadzona do obłędu duszeniem się podczas podróży. Esesman kopie ją, przydeptuje i zabija strzałami.

Mimo wcześniejszej deklaracji narrator znów znajduje się przy wagonach. W jednym z nich leży stos ciał. Ponaglony ciosem próbuje podnieść zmarłego, którego dłoń zaciska się na jego ręce. Tadek wyrywa się, ucieka i wymiotuje. Ukryty pod szynami marzy o powrocie na pryczę. W porównaniu z rampą sam obóz wydaje mu się teraz miejscem chwilowego bezpieczeństwa.

Powrót do obozu

Rozładunek dobiega końca. Dehumanizacja, czyli odczłowieczenie, polega tu także na sprowadzeniu ofiar do liczb. Podczas selekcji esesman oznacza odjazdy ciężarówek kreskami w notatniku. Esesman prowadzący rachubę zapisuje liczbę piętnastu tysięcy ludzi. Komando zbiera się do wymarszu z żywnością i ubraniami. Kapo przygotowuje kosztowności, kawę i jedwabie dla strażników przy bramie, aby uniknąć kontroli.

Narrator przewiduje, że przez kilka dni obóz będzie żył z rzeczy odebranych ludziom z Sosnowca i Będzina. Część dobytku wejdzie do obozowego handlu i trafi także do cywilów poza drutami. Dla korzystających z tych zapasów transport zostanie zapamiętany jako zasobny.

O świcie więźniowie wracają do Birkenau. Z krematoriów unosi się dym po spalanych ofiarach. Na drodze pojawia się oddział SS idący na zmianę warty i śpiewający pieśń o podboju świata. Komando otrzymuje rozkaz zejścia na bok i ustępuje mu miejsca.

Motywy

Motywy do tej lektury są w przygotowaniu.

Koniec streszczenia

Sprawdź w quizie, ile pamiętasz.
Rozwiąż quiz
Wróć do karty lektury