Wiadomości wstępne
- Autor
- Adam Mickiewicz
- Gatunek
- Wiersz epicki
- Czas akcji
- 6 września 1831 roku
- Miejsce akcji
- Reduta nr 54 na przedpolach Warszawy
Pigułka wiedzy
Utwór przedstawia obronę niewielkiego polskiego umocnienia przed przeważającymi siłami rosyjskimi. Adiutant obserwuje walkę i opowiada o wysadzeniu reduty przez Ordona, który w poetyckiej relacji ginie wraz z obrońcami i napastnikami. Opis bitwy przeplata się z oskarżeniem cara i pochwałą poświęcenia dla wolności. Z przegranej walki rodzi się legenda bohatera.
Geneza
Wiersz powstał w 1832 roku, po klęsce powstania listopadowego, pod wpływem wiadomości o obronie Warszawy i relacji Stefana Garczyńskiego, uczestnika powstania. Mickiewicz upamiętnia walkę o redutę nr 54, zaatakowaną przez wojska rosyjskie 6 września 1831 roku. Prawdziwy Julian Konstanty Ordon przeżył wybuch, ale w wierszu ginie. Mickiewicz przedstawia go jako wzór obrońcy ojczyzny.
Bohaterowie
Ordon
Polski oficer kierujący ogniem działa i wydający rozkazy podczas obrony reduty. Adiutant dostrzega jego rękę wśród dymu, a następnie widzi go z płonącą świecą służącą do zapalania prochu. W rozstrzygającym momencie Ordon schodzi do podziemi, gdzie znajdują się prochy. W przedstawionej historii wysadza umocnienie, uniemożliwiając przeciwnikowi przejęcie amunicji. Jego śmierć to w wierszu najwyższe poświęcenie w obronie wolności.
Adiutant – narrator
Młody żołnierz towarzyszący generałowi. Opowiada w pierwszej osobie i obserwuje bitwę z pewnego oddalenia; jego oddział nie otrzymuje rozkazu strzelania. Zna Ordona i rozpoznaje go na szańcu. Relacjonuje to, co widzi, ale również dzieli się przypuszczeniami, wspomnieniami wcześniejszych walk i ocenami. Płacze na widok klęski obrońców. Jego emocje, pytania i urywane wypowiedzi pozwalają odczuć napięcie bitwy.
Generał
Przełożony adiutanta obserwuje szturm przez lunetę opartą na jego ramieniu. Rozumie, że reduta jest stracona, i prosi młodszego żołnierza, aby odnalazł wzrokiem Ordona. Jego łzy świadczą o współczuciu dla walczących. Gdy Ordon znika w podziemiach, generał domyśla się zamiaru zniszczenia prochów.
Polscy obrońcy
Nieliczna załoga reduty stawia opór wielokrotnie silniejszemu przeciwnikowi. Żołnierze strzelają z sześciu dział, walczą do wyczerpania sił i amunicji. Narrator podziwia ich wytrwałość. Giną w obronie ojczyzny.
Wojska rosyjskie
Liczne oddziały piechoty, wspierane przez silną artylerię, szturmują polskie umocnienie. Narrator opisuje ich natarcie jako ciemną, napierającą masę. Żołnierze wykonują wolę cara i ponoszą ogromne straty. Po eksplozji reduty napastnicy oraz obrońcy spoczywają we wspólnej mogile.
Car
Rosyjski władca przebywający daleko od pola walki. W oskarżeniu narratora odpowiada za przemoc, zesłania i śmierć tysięcy ludzi. Wymusza posłuszeństwo strachem, a wojsko podporządkowuje jego rozkazom własne życie. Jest uosobieniem despotyzmu, czyli nieograniczonej władzy opartej na przymusie.
Streszczenie właściwe
Widok pola walki i nierówne siły
Adiutant wchodzi na działo, aby przyjrzeć się bitwie. Widzi rozciągające się szeregi rosyjskiej artylerii i słyszy huk dwustu armat. Na rozkaz wodza do natarcia rusza piechota. Ciemnym kolumnom przeciwnika przeciwstawiona zostaje jasna, niewielka reduta, czyli umocniona placówka otoczona wałem i rowem. Broni jej tylko sześć dział.
Polscy artylerzyści strzelają z ogromną szybkością. Pociski rozrywają rosyjskie szeregi, zabijają i ranią nacierających żołnierzy. Słychać huk wystrzałów i jęki rannych. Mimo strat przeciwnik nadal napiera.
Oskarżenie cara
Narrator wskazuje, że car wysyła ludzi na śmierć, sam pozostając bezpiecznie w stolicy. Jego decyzje oznaczają zesłania, chłostę oraz cierpienie rodzin. Warszawa przeciwstawia się tej władzy i odbiera mu prawo do polskiej korony.
Car wzbudza strach wśród dworzan i poddanych. Wojsko gotowe jest ginąć, by spełnić jego wolę. Wódz prowadzący natarcie zostaje przedstawiony jako wykonawca rozkazów tyrana.
Szturm i milknąca obrona
Rosjanie docierają do rowów i palisad. Reduta przez chwilę jeszcze odpowiada ogniem, lecz napór przeciwnika jest coraz silniejszy. W końcu wystrzały ustają, a napastnicy przedostają się do środka.
Adiutant zastanawia się nad przyczyną milczenia dział i broni ręcznej. Przywołuje znany mu obraz wyczerpanych żołnierzy, którzy niemal odruchowo ładują i strzelają, aż w ładownicach zabraknie amunicji. W ten sposób wyobraża sobie ostatnie chwile obrońców. Ogarnia go rozpacz.
Ostatni czyn Ordona
Generał uznaje redutę za straconą i pyta adiutanta o Ordona. Młody żołnierz szuka go wzrokiem wśród dymu. Dostrzega oficera dającego rozkazy, a potem trzymającego płonącą świecę do zapalania prochu. Przez chwilę sądzi, że wróg go pojmał lub zabił, po czym widzi, jak Ordon skacze do podziemi.
Generał rozumie, że obrońca zamierza zniszczyć zapas prochu. Następuje oślepiający błysk, chwila ciszy i potężny huk. Wstrząs porusza działa, a ziemia, piasek i gęsty dym przesłaniają pole bitwy.
Wspólna mogiła i znaczenie ofiary
Kiedy dym opada, po umocnieniu pozostaje bezkształtna bryła ziemi. Wały, działa oraz walczący znikają w eksplozji. Ziemia przykrywa razem polskich obrońców i rosyjskich napastników. Dopiero śmierć kończy ich walkę, a poległych Rosjan uwalnia od dalszych rozkazów cara.
Narrator nadaje Ordonowi rangę patrona obrońców szańców. Uznaje zniszczenie reduty za czyn uświęcony walką o wolność. Kończy wizją Boga, który może podobnie zniszczyć świat opanowany przez tyranię.
Budowa i kompozycja
Opowieść o kolejnych etapach bitwy jest przeplatana ocenami narratora, w tym oskarżeniem cara. Napięcie narasta wraz ze szturmem i milknącą obroną, aż do wybuchu reduty. Zakończenie rozszerza znaczenie walki: od poświęcenia Ordona prowadzi do wizji zniszczenia świata opanowanego przez tyranię.
Motywy
Motywy do tej lektury są w przygotowaniu.