Wiadomości wstępne
- Autor
- Ernest Hemingway
- Gatunek
- Opowiadanie
- Czas akcji
- XX wiek; kilka wrześniowych dni
- Miejsce akcji
- Okolice Hawany i Prąd Zatokowy
Pigułka wiedzy
Santiago, stary kubański rybak, po długim okresie nieudanych połowów wypływa samotnie daleko od brzegu i podejmuje walkę z ogromnym marlinem. Udaje mu się złowić rybę, ale podczas powrotu zdobycz pada łupem rekinów. Opowiadanie przedstawia jego wytrwałość, samotność, dumę z własnych umiejętności oraz więź z chłopcem Manolinem. Santiago traci zdobycz, ale się nie poddaje. Szkielet ryby pokazuje innym, czego dokonał.
Geneza
Utwór ukazał się w 1952 roku, najpierw w czasopiśmie „Life”, a następnie w wydaniu książkowym. Pomysł wziął się z prawdziwej historii starego rybaka, któremu rekiny zjadły złowionego marlina. Hemingway opisał ją w 1936 roku w czasopiśmie „Esquire”. W 1953 roku Stary człowiek i morze otrzymał Nagrodę Pulitzera. Rok później utwór został wymieniony w uzasadnieniu literackiej Nagrody Nobla przyznanej Hemingwayowi za jego sztukę narracji i wpływ na styl współczesnej literatury.
Bohaterowie
Santiago
Stary, ubogi kubański rybak, który mieszka samotnie w skromnej chacie. Jego żona nie żyje, a najbliższą osobą pozostaje chłopiec Manolin. Santiago ma duże doświadczenie w połowach i mimo niepowodzeń nie traci chęci do pracy. Podczas wyprawy wykorzystuje umiejętności, siłę woli i pomysłowość, aby mimo bólu walczyć z rybą. Szanuje marlina i odczuwa z nim szczególną więź. Po utracie zdobyczy czuje się pokonany, ale w rozmowie z Manolinem planuje następne połowy.
Manolin
Chłopiec, którego Santiago uczy łowić od piątego roku życia. Na polecenie rodziców przechodzi na inną łódź, gdy stary rybak długo nie odnosi sukcesów. Nadal pomaga mu nosić sprzęt, zdobywa jedzenie i przynęty oraz rozmawia z nim o baseballu. Po powrocie Santiago przejmuje się jego ranami, przynosi kawę i zapowiada, że znów będą razem wypływać. Uważa go za nauczyciela, od którego wciąż może się wiele nauczyć.
Martin
Właściciel lokalu, z którego Manolin przynosi Santiago posiłek. Pomaga staremu rybakowi bez żądania natychmiastowej zapłaty. Po wyprawie prosi chłopca, by przekazał Santiago wyrazy współczucia z powodu utraty wielkiej ryby.
Pedrico
Rybak, który po powrocie Santiago zajmuje się jego łodzią i sprzętem. Santiago przeznacza dla niego głowę marlina, przydatną jako przynęta do pułapek na ryby.
Streszczenie właściwe
Osiemdziesiąt cztery dni bez połowu
Santiago od osiemdziesięciu czterech dni nie łowi ani jednej ryby. Przez pierwszych czterdzieści dni towarzyszy mu Manolin, ale rodzice chłopca uznają starego za pechowego i każą synowi pływać z innym rybakiem. Tam połowy od razu okazują się udane. Chłopiec nadal spotyka się jednak z Santiago i pomaga mu przynosić sprzęt z łodzi. Nie przestaje wierzyć w jego umiejętności, mimo że część rybaków wyśmiewa niepowodzenia starca.
W chacie Santiago obaj rozmawiają o jedzeniu i sprzęcie tak, jakby gospodarz miał rzeczy, które już dawno musiał sprzedać. Manolin rozumie jego biedę i stara się pomagać mu tak, aby Santiago nie czuł się zawstydzony. Przynosi posiłek otrzymany od Martina oraz organizuje przynęty na kolejny dzień. Santiago zamierza wypłynąć bardzo daleko, licząc na wielką rybę. Przed snem rozmawia z chłopcem o baseballu. Nocą śnią mu się lwy na afrykańskiej plaży, które widział jako młody człowiek.
Samotne wypłynięcie i wielka ryba na haku
Przed świtem Santiago budzi Manolina. Chłopiec pomaga mu przygotować łódź, po czym każdy wyrusza na połów osobno. Stary rybak oddala się od brzegu i zostawia za sobą inne łodzie. Obserwuje morze, ptaki i ryby latające. Rozmieszcza przynęty na różnych głębokościach, uważając na dokładność, bo chce wykorzystać każdą nadarzającą się sposobność. Łowi niewielkiego tuńczyka, który później posłuży mu za pożywienie.
Około południa czuje, że jedną z przynęt zainteresowała się wielka ryba. Cierpliwie popuszcza linkę, aby marlin dobrze połknął pokarm, a potem mocno zacina. Próbuje go podciągnąć, lecz ryba jest zbyt silna. Zaczyna ciągnąć łódź na otwarte morze. Santiago nie przywiązuje linki sztywno do łodzi, ponieważ gwałtowny ruch mógłby ją zerwać. Utrzymuje jej naprężenie własnym ciałem. Brzeg znika mu z oczu, a ryba nadal nie pokazuje się na powierzchni.
Pierwsza noc na morzu
Marlin płynie równym tempem, ciągnąc łódź daleko od lądu. Santiago osłania plecy workiem, aby złagodzić ucisk linki, ale wielogodzinne napięcie stopniowo wyczerpuje jego siły. Po zachodzie słońca dokucza mu zimno. Rozpoznaje kierunek po gwiazdach i obserwuje blask Hawany. Powtarza, że przydałaby mu się pomoc Manolina: chłopiec mógłby wykonywać część czynności i byłby świadkiem niezwykłego połowu.
Santiago zaczyna współczuć rybie. Przypomina sobie dawny połów samicy marlina, przy której samiec pozostaje aż do jej śmierci. Obecnego przeciwnika podziwia za spokój i wytrzymałość. Przed świtem coś chwyta jedną z pozostałych przynęt. Rybak odcina zbędne linki, aby nic nie zagroziło najważniejszej zdobyczy, i dołącza ich zapas do linki trzymającej marlina. Gwałtowny ruch ryby przewraca go i rozcina mu skórę pod okiem. Santiago podnosi się i dalej czuwa.
Drugi dzień: ból i próba wytrzymałości
Rankiem marlin wciąż ciągnie łódź. Na lince przysiada mały, zmęczony ptak, do którego Santiago przemawia jak do gościa. Nagłe szarpnięcie ryby płoszy ptaka i rani prawą dłoń rybaka. Santiago obmywa ją w morzu, a następnie zjada surowego tuńczyka, żeby odzyskać siły. Lewą rękę chwyta skurcz, dlatego część obciążenia przejmuje prawą ręką, barkiem i nogą.
Ryba wreszcie wynurza się i pokazuje całą długość. Santiago widzi, że jest większa od jego łodzi. Zna teraz rozmiar przeciwnika i jeszcze bardziej podziwia jego siłę. Nie zamierza jednak zwolnić linki. Podtrzymuje odwagę myślami o DiMaggio, który potrafi grać mimo bólu, oraz wspomnieniem własnego zwycięstwa w długim pojedynku na rękę w Casablance. Gdy skurcz ustępuje, łatwiej utrzymuje naprężenie. Pod wieczór łowi na drugą linkę koryfenę, rybę nazywaną także dorado, aby mieć kolejny posiłek.
Druga noc i ostatnia faza walki
Santiago patroszy koryfenę i znajduje w niej dwie ryby latające. Zjada część mięsa oraz jedną z nich. Stara się zachować siły, ponieważ od początku walki prawie nie odpoczywa. Układa ciało tak, aby nadal utrzymywać linkę i obudzić się, gdy ryba mocniej pociągnie. W końcu zasypia. Śni o morzu, własnym łóżku i lwach na afrykańskiej plaży.
Budzi go gwałtowne szarpnięcie. Marlin wielokrotnie wyskakuje z wody, a wysuwająca się linka dotkliwie kaleczy dłonie rybaka. Santiago stopniowo hamuje ucieczkę przeciwnika. O trzecim wschodzie słońca od wypłynięcia ryba zaczyna zataczać kręgi. Rybak wykorzystuje każdy nawrót, by skracać linkę i zbliżać marlina do łodzi. Jest skrajnie zmęczony, widzi plamy przed oczami i obawia się omdlenia. Mimo kolejnych nieudanych prób przyciąga rybę tak blisko, że może sięgnąć po harpun.
Zabicie marlina i początek powrotu
Santiago zbiera resztki sił i wbija harpun w bok marlina, w pobliżu serca. Śmiertelnie raniona ryba wyskakuje nad powierzchnię, a potem opada do wody. Walka kończy się około południa trzeciego dnia. Santiago czuje zmęczenie i ulgę, ale czeka go jeszcze zabezpieczenie zdobyczy oraz droga do domu.
Marlin jest zbyt wielki, by wciągnąć go do łodzi. Rybak mocuje jego ciało wzdłuż burty i wiąże pysk tak, by ograniczyć opór wody. Stawia żagiel i obiera kurs powrotny. Ocenia, że mięso ryby byłoby bardzo cenne. Zjada drobne krewetki znalezione w pływających wodorostach i oszczędnie pije pozostałą wodę. Przygląda się marlinowi, którego nadal traktuje z podziwem. Wyobraża sobie rozmowę z Manolinem i porządkowanie sprzętu po powrocie. Krew z rany ryby rozchodzi się jednak w wodzie i przyciąga pierwszego rekina.
Ataki rekinów i utrata zdobyczy
Pierwszy rekin, mako, dopada marlina mniej więcej godzinę po rozpoczęciu powrotu. Santiago zabija napastnika harpunem, lecz traci tę broń wraz z linką. Rekin zdąża oderwać część mięsa. Rybak przywiązuje nóż do wiosła, przygotowując się na następne ataki. Zastanawia się nad zabiciem marlina: łowi dla utrzymania, ale przyznaje przed sobą, że kierowała nim również duma z rybackiego rzemiosła.
Nadpływają kolejne rekiny. Santiago odpiera je prowizoryczną bronią, aż ostrze noża pęka. Potem uderza napastników pałką zrobioną z części wiosła. Kolejne ataki pozbawiają rybę coraz większej ilości mięsa. Po zmroku rybak dostrzega światła wybrzeża, lecz około północy musi walczyć z całą gromadą. Traci pałkę i używa rumpla, czyli drążka służącego do poruszania sterem. On także się łamie. Z marlina pozostają głowa, kręgosłup i ogon. Santiago przestaje walczyć o zdobycz i skupia się na bezpiecznym doprowadzeniu łodzi do portu.
Powrót do chaty i spotkanie z Manolinem
Santiago dociera do przystani nocą, gdy wszyscy śpią. Przywiązuje łódź i bierze maszt na ramię. Jest tak wyczerpany, że upada po drodze, a potem wielokrotnie musi odpoczywać, zanim dotrze do chaty. Kładzie się i natychmiast zasypia. Rano Manolin odnajduje go żywego. Widząc poranione dłonie, zaczyna płakać i idzie po kawę.
Przy łodzi gromadzą się rybacy. Mierzą szkielet, który ma osiemnaście stóp, czyli około pięciu i pół metra. Po przebudzeniu Santiago mówi chłopcu o swojej klęsce, a Manolin przypomina mu, że samego marlina zdołał pokonać. Zapowiada wspólne połowy i przygotowanie nowego sprzętu. Po południu turystka oglądająca szczątki ryby bierze je za szkielet rekina, ponieważ nie rozumie wyjaśnienia kelnera. Tymczasem w chacie Santiago ponownie śpi, a Manolin czuwa przy nim. Staremu rybakowi znów śnią się lwy.
Motywy
Motywy do tej lektury są w przygotowaniu.