Wiadomości wstępne
- Autor
- Hanna Krall
- Gatunek
- Reportaż literacki
- Czas akcji
- Okupacja, głównie 1942–1943; lata powojenne; rozmowy w latach 70. XX wieku
- Miejsce akcji
- Głównie Warszawa – getto i miasto poza nim – oraz powojenna Łódź
Pigułka wiedzy
Hanna Krall rozmawia z Markiem Edelmanem, jednym z przywódców powstania w getcie warszawskim, który po wojnie został kardiologiem. Jego wspomnienia obejmują głód, deportacje do Treblinki, ratowanie pojedynczych osób i walkę podjętą mimo świadomości ogromnej przewagi Niemców. Edelman odrzuca upiększanie przeszłości i przekonanie, że ludzie umierający bez broni są mniej godni pamięci niż powstańcy. Opowieść o Zagładzie przeplata się z historiami pacjentów, którym lekarze próbują przedłużyć życie dzięki trudnym decyzjom i nowatorskim zabiegom. Tytuł oznacza próbę ocalenia konkretnego człowieka przed śmiercią, nawet jeśli można dać mu tylko trochę więcej czasu.
Geneza
Książka ukazała się w 1977 roku. Krall poznała Edelmana, gdy sprawdzał jej reportaż o operacji serca w Łodzi; przy tej okazji zaczęli rozmawiać o getcie. Zapis pierwszej rozmowy ukazał się wcześniej w miesięczniku „Odra” pod tytułem Sposób umierania. Autorka połączyła świadectwo Edelmana z wypowiedziami innych osób, dokumentami i opisem pracy lekarzy. Tematem książki jest Zagłada (Holokaust), czyli ludobójstwo dokonane na europejskich Żydach przez nazistowskie Niemcy.
Bohaterowie
Marek Edelman
Główny rozmówca Krall, działacz żydowskiego ruchu socjalistycznego Bund, podczas okupacji goniec szpitalny i członek dowództwa Żydowskiej Organizacji Bojowej. W powstaniu dowodzi grupą w rejonie fabryki szczotek. Po wojnie pracuje jako kardiolog. Oba okresy życia łączy poczucie odpowiedzialności za ludzi, których może jeszcze uratować. Nie przedstawia siebie jako bohatera bez skazy i nie ukrywa trudnych decyzji.
Hanna Krall
Reporterka, autorka książki i uczestniczka rozmów. Dopytuje Edelmana, konfrontuje jego wspomnienia z innymi relacjami oraz ujawnia własne oczekiwania wobec opowieści o wojnie. W tekście widać, jak powstaje reportaż i jak trudno opowiedzieć o Zagładzie bez narzucania jej gotowego, bohaterskiego schematu.
Mordechaj Anielewicz
Komendant Żydowskiej Organizacji Bojowej. Edelman pamięta jego energię, ambicję i biedę z dzieciństwa, a także załamanie podczas powstania. Anielewicz ginie w bunkrze przy Miłej 18. Jego portret staje się przedmiotem sporu między osobistym wspomnieniem a potrzebą zachowania nieskazitelnej legendy dowódcy.
Michał Klepfisz
Inżynier i bojowiec ŻOB. W relacji Edelmana zasłania własnym ciałem niemiecki karabin maszynowy, umożliwiając kolegom przebicie się. Pośmiertnie otrzymuje Krzyż Virtuti Militari. Jego czyn ma konkretny skutek: ratuje innych.
Jurek Wilner
Właściwie Arie Wilner, przedstawiciel ŻOB utrzymujący kontakty z polskim podziemiem poza gettem. Pomaga zdobywać broń i przekazywać informacje. Torturowany przez gestapo, nie wydaje współpracowników. Wraca do getta i ginie w bunkrze na Miłej. W reportażu pojawiają się też jego wiersze.
Antek
Icchak Cukierman, jeden z przywódców ŻOB. Przed wybuchem powstania znajduje się poza gettem i organizuje pomoc. Po wojnie jego wspomnienia nie zawsze zgadzają się z relacją Edelmana, między innymi w sprawie liczby bojowców. Edelman bardzo liczy się z jego opinią.
Celina
Cywia Lubetkin, działaczka i bojowniczka ŻOB. Uczestniczy w powstaniu i wydostaje się z getta kanałami. Należy do najważniejszych świadków przywoływanych w rozmowach; jej ocena przeszłości jest dla Edelmana szczególnie istotna.
Adam Czerniaków
Przewodniczący warszawskiego Judenratu, czyli rady żydowskiej podporządkowanej niemieckim władzom okupacyjnym. Odbiera sobie życie podczas wielkiej akcji deportacyjnej. Edelman zarzuca mu, że przed śmiercią nie ostrzegł publicznie mieszkańców i nie wezwał ich do oporu. Jest to ocena rozmówcy Krall, a nie bezstronne rozstrzygnięcie jego postawy.
Pola Lifszyc
Młoda kobieta, którą Edelman wyprowadza z Umschlagplatzu. Gdy następnego dnia dowiaduje się o zabraniu matki, dobrowolnie dołącza do prowadzonej na śmierć kolumny. W jej postawie Edelman dostrzega poświęcenie zasługujące na taką samą pamięć jak czyny sławnych bohaterów.
Doktor Hellerowa
Anna Braude-Hellerowa, naczelna lekarka szpitala. Otrzymuje ograniczoną liczbę dokumentów mających chronić przed deportacją. Początkowo odmawia ich rozdzielania, ponieważ decyzja o przyznaniu szansy jednej osobie oznacza odmowę tej szansy komuś innemu.
Tenenbaumowa
Przełożona pielęgniarek, która przekazuje córce własny „numerek życia”, po czym podejmuje próbę samobójczą, połykając luminal. Następnego dnia zostaje znaleziona jeszcze żywa. Jej córka później ginie, lecz zyskuje wcześniej kilka miesięcy życia i doświadcza miłości. Edelman nie uważa tego czasu za bezwartościowy.
Frania
Dziewczyna, która otrzymuje „numerek życia” i podczas selekcji odsuwa od siebie matkę pozbawioną dokumentu. Później ratuje kilkanaście osób, między innymi chłopaka podczas powstania warszawskiego, i sama przeżywa wojnę. Jej historia nie pozwala sprowadzić oceny całego człowieka do jednego zachowania w skrajnej sytuacji.
Zygmunt Frydrych
Współpracownik podziemia, który pomaga rozpoznać los transportów do Treblinki i dostarcza broń. Na początku powstania prosi Edelmana, aby po wojnie odnalazł jego córkę. Podczas walk trafia w reflektor, umożliwiając grupie przedostanie się przez oświetlone miejsce.
Elżunia
Córka Zygmunta Frydrycha, ukrywana podczas wojny w klasztorze w Zamościu. Edelman odnajduje ją po wojnie. Dziewczynka trafia do kochającej rodziny w Stanach Zjednoczonych. Według relacji Edelmana po latach odbiera sobie życie. Jej los przypomina, że ocalenie nie daje gwarancji przyszłego bezpieczeństwa i szczęścia.
Ala
Alina Margolis, późniejsza żona Edelmana i lekarka. Bierze udział w akcji wyprowadzenia go z kryjówki po powstaniu warszawskim. Po wojnie zapisuje go na medycynę, gdy on sam pozostaje pogrążony w bezczynności i poczuciu utraty.
Tosia Goliborska
Doktor Teodozja Goliborska, lekarka pracująca w getcie i uczestniczka badań nad chorobą głodową. Po wojnie mieszka w Australii. Jej listy i wspomnienia uzupełniają relację Edelmana o perspektywę medyczną oraz konkretne historie ludzi.
Profesor Jan Moll
Kardiochirurg określany najczęściej jako Profesor. Wykonuje pionierskie operacje serca, do których przekonuje go Edelman. Musi rozstrzygać, czy ryzykowny zabieg daje pacjentowi rzeczywistą szansę, i ponosi odpowiedzialność za jego wykonanie.
Elżbieta Chętkowska
Lekarka i bliska współpracowniczka Edelmana, zaangażowana w badania oraz leczenie chorych na serce. Gdy Krall pisze książkę, Chętkowska już nie żyje. Jej imieniem zostaje nazwana nagroda za osiągnięcia w kardiologii.
Pan Rzewuski
Pacjent z zawałem serca, którego operacja staje się punktem wyjścia do przedstawienia wahań Profesora. Bez zabiegu grozi mu śmierć, lecz operowanie w tak ciężkim stanie również wiąże się z wielkim ryzykiem.
Pan Rudny
Majster w fabryce, silnie przeżywający kłopoty związane z pracą. Zostaje uratowany dzięki nowatorskiej operacji serca. Po leczeniu próbuje inaczej traktować zawodowe napięcia, ale dawne obowiązki nadal wpływają na jego życie.
Pani Bubnerowa
Pacjentka z bardzo ciężką chorobą serca. Profesor przeprowadza u niej nowatorski zabieg zmieniający sposób dopływu krwi do mięśnia sercowego. Jej przeżycie potwierdza, że podjęte przez lekarzy ryzyko może dać człowiekowi kolejne lata.
Inżynier Wilczkowski
Inżynier i alpinista, pacjent po zawale. Leżąc w szpitalu, wyobraża sobie wejście na tatrzański szczyt i zastanawia się nad własną szansą przeżycia. Góry są dla niego najważniejszym osobistym punktem odniesienia.
Streszczenie właściwe
Reportaż przeplata dwa plany czasowe: wydarzenia w warszawskim getcie i powojenną pracę Edelmana w łódzkiej klinice. Nie zachowuje chronologii: rozmowy z lat siedemdziesiątych prowadzą do wspomnień z okupacji i ponownie wracają do medycyny. Poniższe tytuły części pochodzą od redakcji opracowania, nie od Hanny Krall.
Część I – Pierwsza rozmowa o powstaniu i Umschlagplatzu
Hanna Krall rozmawia z Markiem Edelmanem w latach siedemdziesiątych XX wieku i pyta go o 19 kwietnia 1943 roku, początek powstania w getcie warszawskim. Getto jest dzielnicą, w której Niemcy przymusowo zamknęli ludność żydowską. Edelman wspomina czerwony sweter, pasy i broń. Zamiast uroczystego opisu walki mówi o zimnie, strachu, braku doświadczenia i przypadkowych szczegółach. Zaznacza, że termin starcia narzucili Niemcy, rozpoczynając ostateczną likwidację getta.
Poprzedniego wieczoru dowódcy Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) rozdzielają zadania. Jest to konspiracyjna organizacja prowadząca zbrojny opór przeciw okupantowi. Edelman obejmuje rejon fabryki szczotek. Bojowcy wysadzają minę przy bramie, odpierają ataki i ostrzeliwują niemieckich wysłanników proponujących przerwanie walki. Dla Edelmana ważne jest pokazanie światu, że Żydzi stawiają opór. Michał Klepfisz ginie, osłaniając kolegów własnym ciałem.
Edelman opowiada także o komendancie Anielewiczu. Wspomina, że jako chłopiec pomagał matce sprzedawać ryby, malując ich skrzela, aby wyglądały na świeże. Podczas powstania dowódca przeżywa załamanie. 8 maja 1943 roku ginie w bunkrze na Miłej 18 wraz z wieloma innymi bojowcami. Według relacji Edelmana zastrzelił wcześniej Mirę, swoją dziewczynę, a następnie siebie. Edelman sprzeciwia się uznawaniu zbiorowego samobójstwa za wzorzec postępowania: nie chce poświęcać życia ludzi dla symbolicznego gestu.
Bojowcy widzą po drugiej stronie muru karuzelę i ludzi, słyszą muzykę. Obawiają się, że ich walka i śmierć pozostaną niezauważone. Wiadomość o pośmiertnym odznaczeniu Klepfisza staje się znakiem, że wieści z getta dotarły do świata. Scena pokazuje przede wszystkim lęk walczących przed osamotnieniem.
Rozmowa cofa się do wielkich deportacji w 1942 roku. Edelman pracuje jako goniec szpitalny przy Umschlagplatzu, placu, z którego wywożono Żydów do obozu zagłady w Treblince. Pod pozorem wyprowadzania chorych ratuje wybrane osoby, często potrzebne podziemiu. Nie może pomóc wszystkim; wybór łączniczki oznacza czasem odmowę pomocy komuś innemu.
Niemcy podtrzymują nadzieję, że pracownicy fabryk albo posiadacze odpowiednich dokumentów unikną wywózki. Osobom zgłaszającym się do transportu obiecują trzy kilogramy chleba i marmoladę. Głód jest tak wielki, a masowy mord tak trudny do wyobrażenia, że ostrzeżenia podziemia nie przekonują wielu mieszkańców. Zapowiedź wyjazdu do pracy i przydział żywności ukrywają prawdziwy cel deportacji. Edelman przywołuje lekarkę, która podczas likwidacji szpitala podaje dzieciom truciznę, aby oszczędzić im śmierci z rąk Niemców. Opisuje tę sytuację z perspektywy ludzi pozbawionych możliwości ocalenia pacjentów.
Rozmówca Krall krytykuje Adama Czerniakowa, przewodniczącego rady żydowskiej, za to, że jego samobójstwu nie towarzyszyło publiczne wezwanie do oporu. Wyjaśnia też decyzję bojowców: nie oczekiwali militarnego zwycięstwa, lecz chcieli sami wybrać sposób przeciwstawienia się zagładzie i sprawić, żeby świat ich zauważył.
Część II – Spór o obraz bohatera
W latach siedemdziesiątych, po opublikowaniu rozmowy o getcie warszawskim, część odbiorców oburza się na sposób przedstawienia powstania. Szczególnie razi ich opowieść o rybach: uznają, że taki szczegół nie przystoi przyszłemu komendantowi. Edelman nie rozumie, dlaczego osobiste wspomnienie miałoby odbierać Anielewiczowi znaczenie. Taki sposób przedstawiania postaci to deheroizacja – odejście od pomnikowego obrazu bohatera na rzecz człowieka z jego zwyczajnością, lękiem i słabościami.
Wraca pamięcią do wizyty w Stanach Zjednoczonych i spotkania z działaczami, którzy podczas wojny zbierali pieniądze dla getta. Rozmówcy chcą mówić o upamiętnieniu i pomnikach, a Edelman uważa, żeby nie zranić ich oczekiwań swoim rzeczowym tonem. Krall pokazuje również, że opowiadanie o Zagładzie w obcym języku potrafi osłabić emocjonalną bliskość przeżytych zdarzeń.
Za pośrednictwem literata docierają do Edelmana uwagi Antka i Celiny. Pojawia się spór o liczbę bojowców i o to, kto malował skrzela ryb. Edelman podaje 220 członków ŻOB; inni uczestnicy mówią o większej liczbie. Nie jest to w książce rozstrzygnięta statystyka całego powstania, lecz przykład rozbieżnych wspomnień i presji, aby opowieść brzmiała bardziej heroicznie.
Część III – Raport, którego nie chciano słuchać
Rozmowa wraca do okupowanej Warszawy w 1943 roku, gdy Edelman po wydostaniu się z getta spotyka się z przedstawicielami partii politycznych. Składa rzeczowe sprawozdanie: uważa, że można było skuteczniej walczyć i uratować więcej ludzi, mówi o braku wyszkolenia bojowców oraz sprawności przeciwnika.
Słuchacze oczekują nienawiści, patosu i opowieści o bohaterstwie. Jego chłodny ton odczytują jako skutek psychicznego wyniszczenia. Edelman dowiaduje się w ten sposób, że świadek ma mówić według reguł narzuconych przez innych. Krall opisuje późniejszą długą niechęć Edelmana do publicznego wracania do tych doświadczeń.
Część IV – Upokorzenie, głód i medyczne świadectwo Zagłady
We wspomnieniu z okupowanej Warszawy Edelman jedzie tramwajem poza gettem i czuje, że jego wygląd zdradza pochodzenie i czyni go kimś gorszym. W jego samoocenę wdziera się obraz Żyda rozpowszechniany przez antysemicką propagandę. Otaczających go ludzi postrzega jako spokojnych, jasnych i bezpiecznych; sam chce zajmować jak najmniej miejsca.
To jeden ze skutków dehumanizacji, czyli odbierania człowiekowi godności i traktowania go jako istoty mniej wartościowej. Przemoc okupanta obejmuje zarówno fizyczne wyniszczenie, jak i narzucanie ofiarom upokarzającego obrazu samych siebie.
Krall zestawia to doświadczenie z telewizyjną opowieścią o Krystynie Krahelskiej, poetce i sanitariuszce poległej w powstaniu warszawskim. Jej śmierć łatwo przedstawić jako piękną, zgodną z utrwalonym wyobrażeniem bohaterstwa. Śmierć wyniszczonych mieszkańców getta nie pasuje do tego obrazu. Opis głodujących dzieci, rozpaczy rodziców i walki o resztki jedzenia odsłania warunki, które odbierają ludziom siły do działania.
Autorka wprowadza fragmenty badań nad chorobą głodową, czyli wyniszczeniem organizmu wskutek długotrwałego niedożywienia. Lekarze z getta obserwują zmiany w narządach i psychice pacjentów, utrwalając wiedzę w dokumentacji naukowej. Badania przerywa deportacja i śmierć badanych; ginie też wielu lekarzy. Ocalona doktor Tosia Goliborska po wojnie leczy w Australii ludzi, których problemem nie jest głód.
Część V – Profesor przed ryzykowną operacją
Opowieść przenosi się do powojennej kliniki w Łodzi, gdzie pracuje Profesor, kardiochirurg Jan Moll. Podczas wojny leczył rannych i zdobywał doświadczenie chirurgiczne. Po wojnie podejmuje zabiegi, których wyniku nie można zagwarantować, ale które dają szansę osobom bliskim śmierci.
Punktem skupiającym narrację jest oczekiwanie przed operacją pana Rzewuskiego, pacjenta z zawałem. Krall odsłania wahania Profesora: jeżeli zrezygnuje, chory prawdopodobnie umrze wskutek choroby; jeśli pacjent umrze po zabiegu, inni lekarze mogą oskarżyć chirurga o nieuzasadnione ryzyko. Nie chodzi jedynie o lęk o opinię, ale także o rzeczywistą niepewność, czy osłabione serce wytrzyma operację.
Edelman przekonuje Profesora do nowych rozwiązań. Wspólnie z Elżbietą Chętkowską bada możliwości poprawienia dopływu krwi do chorego mięśnia sercowego. Omawiają pomysł odwrócenia krążenia w określonym obszarze serca, sprawdzają go i szukają pacjenta, któremu mógłby pomóc. Profesor długo się waha. Edelman pokazuje mu kolejnych chorych, których bez nowej metody nie udaje się uratować. W końcu dochodzi do udanego zabiegu u pani Bubnerowej.
Przywołana zostaje także operacja pana Rudnego, u którego tworzy się nową drogę dopływu krwi do serca. Każdy sukces daje argument za kolejną próbą, ale nie usuwa odpowiedzialności za następnego pacjenta.
Przed zabiegiem Rzewuskiego Profesor zasięga opinii ostrożnej docent Zofii Wróblówny. Liczy na argument za odroczeniem decyzji, lecz ona również uznaje operację za konieczną. Profesor rusza na blok. Mimo obecności całego zespołu odczuwa samotność człowieka, który musi własnymi rękami podjąć próbę ratowania cudzego życia.
Część VI – Czy śmierć bez broni jest mniej godna?
W latach siedemdziesiątych Krall komentuje powstający reportaż o warszawskim getcie i łódzkiej klinice. Czytelnicy pierwszych fragmentów pytają Krall, dlaczego opowiada już o powojennej medycynie, skoro nie wyjaśniła jeszcze, jak Edelman przeżył. Autorka zachowuje jednak układ, w którym teraźniejszość stale łączy się z przeszłością.
Krall opisuje oglądanie filmu dokumentalnego Requiem dla 500 000. Obrazy ludzi pędzonych do wagonów są dla zagranicznych odbiorców trudne do pojęcia. Gdy na ekranie pojawiają się sceny walki, łatwiej im rozpoznać znany schemat wojennego bohaterstwa.
Edelman gwałtownie protestuje przeciw ocenianiu ofiar według tego, czy miały broń. Edelman podkreśla, że śmierć w komorze gazowej nie jest mniej godna niż śmierć w walce. Możliwość działania i strzelania mogła nawet ułatwiać znoszenie strachu. To, że odbiorcy chętniej patrzą na walczących niż na bezbronnych, mówi o ich oczekiwaniach, a nie o wartości zamordowanych ludzi.
Część VII – Beczka, „numerki życia” i potrzeba bliskości
Edelman wraca do początku okupacji niemieckiej w Warszawie. Niemieccy oficerowie stawiają starego Żyda na beczce i publicznie obcinają mu brodę, a otaczający ich tłum się śmieje. Scena uczy Edelmana, że nie wolno godzić się na bezkarne upokarzanie człowieka. Edelman podkreśla, że beczka staje się dla niego obrazem odebranej godności i punktem odniesienia dla jego późniejszych działań.
Krall pyta, dlaczego nie wyjechał. Edelman przypomina, że przed wojną przekonywał innych Żydów do pozostania w Polsce; nie chciał ich potem opuścić. Jako goniec szpitalny mógł legalnie wychodzić poza getto, ale wracał. Tak zwana strona aryjska oznacza w relacjach okupacyjnych część miasta poza gettem, a samo określenie pochodzi z rasistowskiego podziału narzuconego przez Niemców.
Rozmowa dotyczy także żółtych kwiatów przysyłanych Edelmanowi anonimowo w rocznice powstania oraz kobiet, które dawały mu jedzenie. Gdy przywołuje późniejszą ewakuację kanałami, przyznaje, że odmówił zabrania ze sobą kilku kobiet trudniących się prostytucją. Nie chce wyjaśniać tej decyzji. Wspomnienie pozostaje niewygodne i nie zostaje zamienione w opowieść usprawiedliwiającą bohatera.
Edelman opisuje również człowieka nazywanego „Adamem”, wcześniej podziwianego za odwagę wojskową. Bez broni, bez możliwości odpowiedzenia na przemoc i po aresztowaniu ukochanej Adam załamuje się. Edelman zajmuje jego miejsce w dowództwie. W getcie podtrzymywaniu życia służą zarówno działanie, jak i więź z kimś bliskim.
Do rozmowy wraca ratowanie ludzi z Umschlagplatzu. Pola Lifszyc zostaje wyprowadzona przez Edelmana, ale następnego dnia biegnie za kolumną, w której jest jej matka. Zdąża do niej dołączyć i razem jadą na śmierć. Edelman zestawia jej wybór ze znaną historią Janusza Korczaka idącego z podopiecznymi: upomina się o pamięć także dla nieznanej szerzej kobiety.
Kolejna historia dotyczy „numerków życia” – dokumentów dających czasową ochronę przed deportacją. Hellerowa nie chce decydować, komu je przyznać, lecz pod naciskiem personelu podejmuje się rozdziału. Frania otrzymuje dokument, a jej matka nie. Dziewczyna odsuwa matkę, aby wejść do grupy pozostających w getcie. Edelman dopowiada, że później Frania ocaliła wiele osób. Nie pozwala zamknąć jej historii w tej jednej scenie.
Rozdzielanie dokumentów pokazuje wybór tragiczny: ocalenie jednej osoby wiąże się z pozostawieniem innej bez ochrony, a żadne rozwiązanie nie usuwa krzywdy. Warunki tego wyboru narzuca niemiecki okupant. Odpowiedzialności za stworzenie sytuacji zagłady nie można przenosić na ludzi, których zmuszono do takich decyzji.
Tenenbaumowa przekazuje swój dokument córce, po czym podejmuje próbę samobójczą, połykając fiolkę luminalu. Następnego dnia zostaje znaleziona jeszcze żywa. Córka później ginie, ale wcześniej przeżywa szczęśliwe miesiące z ukochanym. W rozmowie pojawiają się również sytuacje, w których personel szpitalny powoduje śmierć pacjentów, aby oszczędzić im tortur lub wywózki.
Miłość pozwala ludziom nie pozostawać samotnymi. Zdarza się, że biorą ślub tuż przed deportacją. Edelman opowiada o mężu siostrzenicy Tosi Goliborskiej, który odsuwa lufę od brzucha żony i osłania ją ręką. Rozmowa wraca następnie do organizacji wywózek: niemieckich żądań dostarczania kolejnych tysięcy ludzi oraz udziału podporządkowanej okupantowi żydowskiej policji. Nadzieja, że wydanie jednych ocali pozostałych, okazuje się częścią mechanizmu zagłady.
Część VIII – Co jest najważniejsze dla chorych
W powojennej klinice w Łodzi Rudny, Bubnerowa i Wilczkowski leżą po zawale pod kroplówkami. Każde z nich myśli o czymś innym. Wilczkowski wyobraża sobie nasłoneczniony szczyt w Tatrach. Rudny widzi sprawnie działające maszyny, do których nie brakuje żadnych części. Bubnerowa wraca myślami do warsztatu produkującego długopisy i czynności, które wykonywała przy ich przygotowywaniu.
Krall łączy te obrazy z wcześniejszym pytaniem o przydzielanie „numerków życia”. Ocalenie człowieka oznacza ocalenie jego własnego świata: górskich wypraw, pracy, zamiłowań, zwykłych zajęć. Nie trzeba mieć wyjątkowej biografii, by zasługiwać na ratunek.
Inaczej jest z Rzewuskim. Reporterka mogłaby przypuszczać, że wspomina fabrykę, którą niegdyś kierował i która dawała mu wielkie poczucie sensu. Rzeczywiście jednak pacjent nie myśli o niej: całą jego uwagę pochłania ból. Chce tylko, żeby choć na chwilę ustąpił.
Część IX – Historie Wilczkowskiego, Rudnego i Bubnerowej
Krall rozwija opowieści o pacjentach leczonych w powojennej Łodzi. Wilczkowski, alpinista, próbuje w myślach dotrzeć do zapamiętanego szczytu. Rozważa górskie wypadki i zbiegi okoliczności, szukając przekonania, że jemu samemu uda się przeżyć. W niepewności podtrzymuje go jego własny sposób myślenia o losie.
Rudny bardzo przejmuje się stanem maszyn w fabryce. Po pobycie zawodowym w Anglii marzy o równie sprawnej organizacji pracy w Polsce, lecz stale napotyka brak części i inne trudności. Jego żona dopiero w obliczu choroby męża dostrzega, że mieszkanie, wyposażenie i plany budowy domku nie zapewniają najważniejszego – bezpieczeństwa jego życia.
Bubnerowa prowadzi warsztat produkujący długopisy. Jest uwikłana w sprawę łapówek płaconych za przyjmowanie towaru do sprzedaży i dostaje zawału po rozprawie sądowej. Gdy Edelman przekonuje ją do operacji, początkowo się boi. Ostatecznie pomaga jej ufność, że zmarły, religijny mąż wstawi się za nią u Boga. Profesor wykonuje u niej udany nowatorski zabieg.
Chorzy postanawiają bardziej oszczędzać zdrowie. Bubnerowa zamyka warsztat, pozostawiając sobie egzemplarze dawnych wyrobów. Rudny zostaje przeniesiony do spokojniejszych obowiązków, a później wraca do maszyn, ale próbuje ograniczyć nadmierną odpowiedzialność za każdą awarię. Nie zawsze potrafi dotrzymać tego postanowienia.
W rocznicę operacji Rudny przynosi trzy bukiety: Profesorowi, Edelmanowi i na grób Elżbiety Chętkowskiej. Jego wdzięczność obejmuje cały zespół, dzięki któremu otrzymał dodatkowy czas.
Część X – Organizowanie oporu i wydostanie się z getta
Rozmowa znów wraca do okupowanej Warszawy, do organizowania oporu w getcie w latach 1942–1943. Edelman wyjaśnia trudności związane z tworzeniem podziemia i zdobywaniem broni. Powstańcy nie dysponują wyposażeniem regularnego wojska. Korzystają z niewielkich dostaw, kontaktów po drugiej stronie muru, zakupów i własnych przygotowań. W styczniu 1943 roku dochodzi do wcześniejszego zbrojnego wystąpienia przeciw deportacjom, przed kwietniowym powstaniem.
Edelman wspomina rodzinę Kellermanów, którą miał się opiekować po sprowadzeniu do Warszawy. Gdy widzi Kellermana na Umschlagplatzu, daje mu znak, że po niego wróci. Przychodzi jednak za późno. To jedna z tych historii, wobec których nadal odczuwa osobiste zobowiązanie: obiecał pomoc, a czekający na niego ludzie zginęli.
Wspomina także Hennocha Rusa, którego głos pomógł rozstrzygnąć spór o utworzenie ŻOB. Na początku wojny Edelman oddał krew jego choremu synkowi, lecz dziecko zmarło zaraz po transfuzji. Hennoch początkowo unikał Edelmana; podczas deportacji podziękował mu, że syn umarł w domu i nie został wywieziony. Nie była to świadomie spowodowana śmierć. Dopiero doświadczenie Zagłady sprawiło, że ojciec inaczej spojrzał na wcześniejszą tragedię.
Wspomnienia z kwietniowych walk pokazują przemieszczanie się między budynkami, konieczność przebijania się przez ostrzał oraz narastające zagrożenie pożarami. Zygmunt Frydrych trafia w niemiecki reflektor, dzięki czemu grupa może pokonać oświetlony odcinek. Poszczególne działania nie dają zwycięstwa nad Niemcami, lecz pozwalają przez pewien czas ocalać ludzi.
Krall wraca do obietnicy złożonej Zygmuntowi. Edelman po wojnie odnajduje jego córkę Elżunię, ukrywaną w klasztorze w Zamościu. Dziewczynka zostaje wychowana w Stanach Zjednoczonych, jest kochana i ma dobre warunki życia. Edelman mówi, że po latach Elżunia popełniła samobójstwo. Przyznaje, że nie zna przyczyny.
W relacji pojawia się także ucieczka po dachach i spotkanie z umierającym chłopcem leżącym na worku sucharów. Chłopiec dzieli się z Edelmanem jedzeniem, a gdy umiera, pozostawia cały worek. Później Edelman odnajduje ciała pięciu kolegów. Wśród nich jest Stasiek, który wcześniej prosił o adres bezpiecznej kryjówki poza gettem. Edelman nie mógł mu go podać, bo takiego adresu nie miał. Bojowcy grzebią kolegów i śpiewają cicho Międzynarodówkę.
Coraz więcej osób oczekuje od Edelmana rozkazów, choć on sam nie wie, dokąd należy iść. Odpowiedzialność dowódcy oznacza także samotność i decyzje bez dobrego wyjścia. Musi opanowywać panikę i spory w grupie, nie mając możliwości zapewnienia wszystkim bezpieczeństwa.
Po śmierci ludzi w bunkrze na Miłej pozostali bojowcy przygotowują wyjście kanałami. Pomagają Kazik, czyli Symcha Ratajzer, oraz przewodnicy znający kanały. Grupa długo czeka pod włazem przy ulicy Prostej, zanim może wejść do podstawionego samochodu. Brudni, wyczerpani ludzie wychodzą w jasne majowe światło przed milczący tłum.
Część XI – Miasto zbudowane na miejscach śmierci
W latach siedemdziesiątych Krall opisuje współczesną Warszawę i rozważa pomysł filmu Andrzeja Wajdy o Edelmanie. Krall zastanawia się nad obrazami, które mogłyby połączyć współczesnego Edelmana z przestrzenią dawnego getta. Zwyczajne miejsca dzisiejszej Warszawy kryją ślady deportacji, walki i śmierci.
Autorka mówi o mieszkaniu swojej przyjaciółki Anny Strońskiej znajdującym się na terenie dawnego Umschlagplatzu. Codzienne życie toczy się tam, gdzie kiedyś zatrzymywały się wagony. Pojawiają się też wspomnienia Luby Blumowej, prowadzącej w getcie szkołę pielęgniarską. Na opisanym pogrzebie, mimo obecności wielu osób, nie udaje się zebrać dziesięciu Żydów potrzebnych do odmówienia Kadyszu – modlitwy odmawianej między innymi przez żałobników. Tymczasem mieszkanie Strońskiej wypełniają figurki dawnych żydowskich mieszkańców Polski. Ich liczne przedstawienia kontrastują z nieobecnością ludzi, których przedstawiają.
Krall opisuje również groby bojowców i pomnik przedstawiający uzbrojonego, wyprostowanego mężczyznę. Taki wizerunek nie odpowiada wyglądowi wyniszczonych, brudnych ludzi zapamiętanych przez Edelmana. Pomnik pokazuje to, jak zbiorowość chce widzieć bohaterów.
Zestawienia teraźniejszości i przeszłości pokazują, że odbudowane miasto nie usuwa tego, co wydarzyło się w konkretnych miejscach. Edelman nie chce jednak kolejny raz odtwarzać wspomnień przed kamerą.
Część XII – Droga do medycyny i znaczenie tytułu
Rozmowa z lat siedemdziesiątych dotyczy teraz powojennej drogi Edelmana do medycyny i pracy w Łodzi. Na pytanie, dlaczego został lekarzem, Edelman początkowo podsuwa odpowiedź, której mogłaby oczekiwać reporterka: chciał dalej ratować ludzi. Następnie ją koryguje. Po wojnie nie miał od razu jasno określonego powołania. Czuł, że powinien jeszcze kogoś odnaleźć i uratować, ale kolejnych osób już nie było. Ogarnęły go apatia i długotrwała bezczynność.
To żona, Ala, zapisuje go na medycynę. Początkowo studiuje bez zainteresowania. Dopiero wykład o rozpoznawaniu choroby na podstawie objawów budzi jego ciekawość. Znacznie później dostrzega związek między nowym zawodem a tym, co robił podczas wojny.
Stojąc pod palmą w klinice i patrząc na sale z chorymi, rozpoznaje ciągłość własnego zadania: tak jak przy bramie Umschlagplatzu, próbuje ocalać pojedyncze osoby spośród zagrożonych śmiercią. Gdy wyleczenie jest niemożliwe, chce ograniczyć ból, lęk i upokorzenie umierającego.
Wyjaśnia sens tytułowego wyścigu. Porównuje ludzkie życie do płomienia, który lekarz próbuje osłonić, zanim zgaśnie. Obraz Pana Boga wyraża spór ze śmiercią i sprzeciw wobec niesprawiedliwości świata. Nie chodzi o obietnicę nieśmiertelności. Kilka dodatkowych miesięcy lub lat pozwala kochać, dorosnąć, założyć rodzinę i przeżyć coś własnego.
Edelman przywołuje leczone dziewczynki, między innymi Urszulę i Teresę. Uratowane pacjentki dorastają i tworzą własne życie. Teresa od dzieciństwa czuje się odpowiedzialna za rodzinę i chce jak najszybciej wracać ze szpitala do obowiązków. Lekarz ocenia sens swojej pracy przez takie konkretne losy, nie wyłącznie przez medyczne wyniki.
Część XIII – Porządkowanie wydarzeń i rozbieżne wspomnienia
Rozmowa ponownie wraca do warszawskiego getta w kwietniu i maju 1943 roku. Krall zestawia wydarzenia powstania: rozpoczęcie walk, obronę fabryki szczotek, wybuch miny, śmierć Klepfisza i pojawienie się niemieckich wysłanników. Powrót do znanych scen pozwala porównać pamięć uczestnika z dokumentami i późniejszymi przedstawieniami literackimi. Raport Jürgena Stroopa, dowódcy niemieckiej akcji, ukazuje perspektywę sprawcy, który przedstawia bojowców jako przestępców. Edelman wspomina także powojenną konfrontację ze Stroopem, podczas której ustalano szczegóły topografii walk. Opowiada, że Stroop stanął na baczność, stuknął obcasami i zwrócił ku niemu głowę. Edelman nazywa ten gest oddaniem honorów wojskowych.
Przy porządkowaniu zdarzeń wraca decyzja o zasypaniu przejścia między piwnicami, przez które przedostaje się duszący dym. Jeden z bojowców jeszcze nie zdążył wrócić, lecz dalsze czekanie zagraża wszystkim ukrytym. Edelman każe zamknąć otwór. Dokładna chronologia okazuje się zarazem wykazem kolejnych śmierci; oficjalne raporty nie oddają doświadczenia każdego człowieka.
Do głosu dochodzą osoby związane z pomocą dla getta. Henryk Woliński, używający pseudonimu „Wacław”, utrzymywał kontakty między Armią Krajową a żydowskim podziemiem i przekazywał informacje o Zagładzie. Wspomnienia innych konspiratorów, między innymi Zbigniewa Lewandowskiego, pozwalają zobaczyć trudności ze zdobywaniem i transportem broni oraz z organizowaniem pomocy.
Henryk Grabowski opowiada o Jurku Wilnerze, którego ukrywał i z którym się przyjaźnił. Z relacji i zachowanych wierszy wyłania się człowiek wrażliwy, a jednocześnie oddany działalności podziemnej. Po aresztowaniu i torturach Wilner nie wydaje współpracowników. Udaje się go wydostać, lecz wraca do getta, a podczas powstania ginie na Miłej.
Świadkowie różnią się w szczegółach. Jeden mówi o miesiącu tortur Wilnera, inny o dwóch tygodniach, Edelman o krótszym czasie. Spór ujawnia, jak silnie odbiorcy pragną, żeby wytrzymałość bohatera była jak największa. Podobnie dzieje się z pieniędzmi na broń oraz wspomnieniem sztandarów, których Edelman sam nie widział. Osobista pamięć ma ograniczony zasięg: brak danego obrazu w czyjejś relacji nie oznacza, że wydarzenie nie miało miejsca.
Część XIV – Dlaczego właśnie on przeżył?
W rozmowie z lat siedemdziesiątych Edelman wraca do wojennej Warszawy i chce dopowiedzieć, dlaczego ocalał. Przywołuje podejrzliwe pytanie żołnierza spotkanego po wyzwoleniu: jakim sposobem Żyd mógł pozostać przy życiu? W pytaniu kryje się założenie, że przeżycie musiało zostać okupione cudzą krzywdą. Edelman przeciwstawia mu historie przypadków i pomocy innych ludzi.
W jednej z sytuacji niemiecki żołnierz wielokrotnie do niego strzela, ale chybia. Edelman żartobliwie przypuszcza, że strzelec mógł mieć wadę wzroku; nie jest to ustalona przyczyna ocalenia. Innym razem zostaje schwytany i wieziony na Umschlagplatz. Spotkany przypadkiem Mietek Dąb, znajomy skierowany przez podziemie do żydowskiej policji, przedstawia go jako brata i wyciąga z transportu.
Ojciec Mietka wyrzuca synowi, że ratuje ludzi bez zapłaty, choć rodzinie brakuje jedzenia. Niedługo potem sam zostaje zabrany i syn nie zdąża go ocalić. Te wydarzenia nie pozwalają uznać przeżycia Edelmana za nagrodę za większą wartość czy odwagę. Zależało ono także od zbiegów okoliczności i cudzej bezinteresownej pomocy.
Część XV – Wyścig trwa
Ostatnia część ponownie przenosi uwagę do powojennej Łodzi, do pracy lekarzy i konstruktorów aparatury medycznej. Inżynier Sejdak opisuje serce jako mechanizm i konstruuje aparaturę wspierającą pracę lekarzy. Jego wynalazek napotyka również przeszkody biurokratyczne: ratowanie ludzi zależy nie tylko od wiedzy, ale też od sprzętu, dostępności personelu i sprawnej organizacji.
Przy operacji Rudnego kolejne trudności opóźniają zabieg, a każda chwila ma znaczenie. Lekarze muszą zdobyć potrzebne wyposażenie i zebrać zespół. Ostatecznie udaje się przywrócić właściwy dopływ krwi do serca. Inne przypadki wymagają porzucenia wcześniejszej, błędnej diagnozy albo szybkiego przewiezienia chorego na operację. Po jednym kryzysie pojawia się następny.
Krall rozmawia także ze Zbigniewem Młynarskim, dawnym żołnierzem podziemia. Rozumie on potrzebę działania w sytuacjach wymagających odpowiedzialnych decyzji. Zwyczajna powojenna praca nie zawsze dawała mu takie poczucie sensu jak działalność podczas okupacji.
Sukcesy medycyny zostają zestawione ze śmiercią osób, których nie udało się uratować. Elżunia ginie wiele lat po odnalezieniu jej przez Edelmana. Młody Stefan, uczestnik osłony ewakuacji z kanałów, zostaje zastrzelony już poza gettem. Abrasza Blum, działacz podziemia, pada ofiarą denuncjacji, czyli wydania ukrywającego się człowieka okupantowi.
Książka kończy się zestawieniem jednego uratowanego pacjenta z ogromem śmierci zapamiętanej przez Edelmana. Rozmówca przywołuje liczbę czterystu tysięcy, która stale powraca w jego opowieści o getcie. Wobec takiej skali pojedynczy sukces może wydawać się nikły. Edelman podkreśla, że dla ratowanego człowieka jego życie jest całością, a nie ułamkiem statystyki. Dlatego kolejne próby ocalenia mają sens mimo niepewnego wyniku i niemożności uratowania wszystkich.
Motywy
Bunt
Powstanie w getcie warszawskim jest wyrazem buntu wobec przemocy i losu narzuconego przez okupanta. Marek Edelman przeciwstawia się śmierci także jako lekarz, walcząc o życie konkretnych pacjentów. Obraz wyścigu z Bogiem podkreśla jego determinację w ratowaniu człowieka. Bunt oznacza tu zarówno zbiorowy opór, jak i codzienną odmowę pogodzenia się z ludzkim cierpieniem.